Z biblioteki

Urzekający kolos

Kiedy czytam na okładce: kultowa, obrazoburcza, fenomen na skalę światową, zazwyczaj jest to dla mnie sygnał, że trzeba być wobec tej książki ostrożnym. Moją ostrożność osłabiły rekomendacje Marka Niedźwieckiego („Kiedy skończyłem tę książkę, przestałem być dzieckiem.”) i Emilii, uczestniczki klubu książki, która chciała się podzielić z nami wrażeniami po lekturze. Mój stosunek do „Kolosa” ewoluował od niechęci po dostrzeżenie pewnych zalet.

Moje pierwsze pytanie dotyczące tej książki przypominało perspektywę  uczniowską, gdy ten musi przeczytać lekturę – dlaczego to aż 550 stron? Nie chodzi jednak o czas, jaki poświęciłam na zapoznanie się z treścią, ale o niemiłosierne wręcz „przegadanie”. Wyjaśniam kolejno, o co mi chodzi.

„Kolos” Norwega Finna Alnæsa to opowieść o życiu Bragego Bragessona, stylizowana na zapiski głównego bohatera, uzupełnione później przez jednego z jego przyjaciół. Brage jest młodzieńcem, którego cechuje niezwykła witalność. Potrafi poradzić sobie z każdą trudnością, nawet jeśli jest nią niepełnosprawność po śmierci rodziców. Jest nieugięty, silny i ciekawy świata. Kocha bez pamięci Siv, uosobienie idealnej kobiecości, namiętną i inteligentną istotę. Jednak, aby nie brać kredytu na studia, postanawia zaciągnąć się na statek.  Jednak w wyniku tej decyzji więcej straci niż zyska – jedna noc spędzona w Amsterdamie,w dzielnicy Czerwonych Latarni, sprawi, że trafi do więzienia na cztery lata, choć wszystko wskazywało na to, że spędzi w odosobnieniu 20 lat. To kara za pozbawienie życia człowieka w ulicznej bójce. W pierwszej części powieści dominuje sprawozdanie z procesu sądowego. Bragge drobiazgowo odtwarza jego przebieg, ten opis raczej nie przypomina dynamicznej narracji, jaką znamy na przykład z powieści Johna Grishama. Oprócz tego jednak bohaterowie wygłaszają tyrady dotyczące kwestii z zakresu etyki i prawa. Czym jest zło? Czy człowiek popełniający przestępstwo jest zły, czy raczej chory? Co ze sprawiedliwością w świecie? Po co stosuje się kary? Prym w tych dyskusjach wiedzie, oczywiście, adwokat Braggego, Stefan Borovic, Żyd ocalały z Zagłady, marzący o tym, by na nowo zdefiniować pojęcia winy i odpowiedzialności, by przeformułować system więzienny. Borovicowi chodzi też o to, by wzbudzić w człowieku refleksję, a przede wszystkim nakłonić go do działania. Ciekawe wydają się też fragmenty pokazujące Chrystusa przede wszystkim w ludzkiej i perspektywie oraz interpretowanie jego wypowiedzi jako argumentu za baczniejszym przyglądaniem się tym, którzy zbłądzili.

Podstawową zaletą tej powieści jest konstrukcja postaci Bragessona – człowieka przypominającego wulkan energii, osobę działającą poza schematami i oczekiwaniami społecznymi, podążającą przede wszystkim w swoim życiu za pragnieniami. Jest pewna niespójność między akcentowaniem instynktu w działaniach Bragego i jego skłonności do filozoficznych dysput, ale być może w jego niejednoznaczności ma tkwić oryginalność. Ciekawie rozwija się rysunek jego osobowości, gdy wychodzi z więzienia i musi sobie poradzić z piętnem więźnia. Poza tym okazuje się, że jego ukochana Siv zaginęła w górach. Brage musi na nowo odnaleźć sens życia i można powiedzieć, że udaje mu się to jedynie połowicznie. Co prawda, próbuje znaleźć pracę, wiąże się z kobietami, spotyka z jakimiś ludźmi, jednak ciągle odczuwa pustkę. Kończy się tym, że wraca w góry, by zamieszkać w odosobnieniu w swojej górskiej chacie. Pojawi się jednak w jego życiu ponownie człowiek, który był z nim feralnego wieczora w Amsterdamie i na nowo zburzy prowizoryczny spokój. Brage podąży z lekarstwem dla niego w czasie burzy śnieżnej – to odcięcie od świata, ekstremalne warunki, znów przywrócą wspomnienia o przeszłości i Siv. One będą tak sugestywne, że mężczyzna postanowi odnaleźć ciało ukochanej.

Finał losów Bragego jest przejmujący – człowiek niezdolny do rozmyślnego uczynienia zła płaci najwyższą cenę. Diagnoza, jaką stawia społeczeństwu Alnæs, jest przejmująca – nie ma w nim miejsca na ludzi wrażliwych, nietuzinkowych i ekstatycznych jak główny bohater powieści. Oni zawsze zostają wykorzystani i pozostaną niezrozumiani, choć mają wspaniałe zamierzenia: „To mój cel, być niezwyciężonym, niedosięgalnym jak kolos wysoko górujący nad zrządzeniami Opatrzności.”

You Might Also Like