varia

Tajemnicze TO Czesława Miłosza

Początek roku upływa mi na różnych działaniach – czytam wiele zaległych kartkówek, kolejnych prób zaliczenia prac klasowych i testów, wypracowań olimpijskich. Czas, zobowiązania zawodowe nie sprzyjają czytaniu powieści rozmiarów „Amerykaany”.

W piątek w moje ręce wpadł tekst Czesława Miłosza „To”. Pamiętam swój zachwyt nad nim w czasie pierwszej lektury, jeszcze w czasie studiów. Minęło już kilkanaście lat, a uczucia te same. Dzielę się tekstem, nie wiem, czy podzielą Państwo moje wrażenia:

 

        Żebym wreszcie mógł powiedzieć, co siedzi we mnie.

Wykrzyknąć: ludzie, okłamywałem was

Mówiąc, że tego we mnie nie ma,

Kiedy TO jest tam cięgle, we dnie i w nocy.

Chociaż właśnie dzięki temu

Umiałem opisywać wasze łatwopalne miasta,

Wasze krótkie miłości i zabawy rozpadające się w próchno,

Kolczyki, lustra, zsuwające się ramiączko,

Sceny w sypialniach i na pobojowiskach.

 

Pisanie było dla mnie ochronną strategią

Zacierania śladów. Bo nie może podobać się ludziom

Ten, kto sięga po zabronione.

 

Przywołuję na pomoc rzeki, w których pływałem, jeziora

Z kładką między sitowiem, dolinę,

W której echu pieśni wtórzy wieczorne światło,

I wyznaję, że moje ekstatyczne pochwały istnienia

Mogły być tylko ćwiczeniami wysokiego stylu,

A pod spodem było TO, czego nie podejmuję się nazwać.

 

TO jest podobne do myśli bezdomnego, kiedy idzie po mroźnym,

obcym mieście.

 

I podobne do chwili, kiedy osaczony Żyd widzi zbliżające się

ciężkie kaski niemieckich żandarmów.

 

TO jest jak kiedy syn króla wybiera się na miasto i widzi świat

prawdziwy: nędzę, chorobę, starzenie się i śmierć.

 

TO może też być porównane do nieruchomej twarzy kogoś,

kto pojął, że został opuszczony na zawsze.

 

Albo do słów lekarza o nie dającym się odwrócić wyroku.

 

Ponieważ TO oznacza natknięcie się na kamienny mur,

i zrozumienie, że ten mur nie ustąpi żadnym naszym błaganiom.

                                                         Czesław Miłosz To, Kraków 2000

You Might Also Like