Nowość z księgarskich półek

„Spójrz mi w oczy, Audrey”, czyli propozycja dla nastolatków

Ma 14 lat i na nosie ciągle ciemne okulary. To Audrey – narratorka i bohaterka powieści Sophie Kinselii Spójrz mi w oczy, Audrey. Tytuł książki w oryginalnej wersji Finding Audrey (Poszukiwanie Audrey / Szukając Audrey)  zdaje się trafniej niż tłumaczenie oddawać istotę powieściowej intrygi, wiążącej się z odkrywaniem prawdy o sobie i o rzeczywistości przez tytułową bohaterkę

Ciemne okulary to forma ochrony przed światem, którego groźna przestrzeń rozpościera się poza ścianami domu, gdzie Audrey mieszka z rodzicami i dwoma braćmi – starszym Frankiem i młodszym Feliksem. Odtworzenie tej topografii życia codziennego jest nie bez znaczenia, ponieważ  zalety powieści Kinselli związane są przede wszystkim z opisaniem relacji międzyludzkich. Autorce udaje się balansowanie między wagą podejmowanego tematu a sposobem jego przedstawienia, co istotne, ponieważ mamy do czynienia z tekstem przede wszystkim dla nastoletniej czytelniczki.

Audrey cierpi na fobię społeczną, która jest konsekwencją prześladowania, jakiego doświadczyła w szkole ze strony swych rówieśniczek. Nigdy nie dowiadujemy się, co dokładnie się wydarzyło. Autorka raczej skupia się na pokazywaniu, jak poradzić sobie po takim traumatycznym doświadczeniu. To cenne, bo pozwala uniknąć zarzutu pod adresem książki, iż ta staje się mimowolnie instruktażem dotyczącym tego, jak dręczyć szkolnych kolegów. Co ciekawe, Audrey spotka się z jedną ze swych dręczycielek. Zrozumie w czasie tego spotkania, że niestety ludzie bardzo często nie są gotowi na to, by stawić czoła prawdzie o sobie samych. Okazuje się bowiem, że rodzice koleżanki oczekują, iż Audrey wykaże zrozumienie dla zachowania ich córki. To nie będzie jedyny raz, gdy rodzice staną się przedmiotem krytyki nastoletniej narratorki.

Bohaterka nie opuszcza rodzinnego domu – wychodzi jedynie na spotkania do terapeutki, stopniowo jednak będzie poszerzać zakres swych aktywności dzięki koledze brata, Linusowi, który pojawi się w ich domu, a później stanie się najważniejszą osobą dla Audrey. Ten typowy dla powieści przeznaczonych dla nastolatek wątek o poszukiwaniu bratniej duszy, rozwiązany dość typowo, zgodnie z romansowym schematem współistnieje z różnorako opisanymi formami wyobcowania, jakiego paradoksalnie doświadczają ludzie żyjący blisko siebie, w rodzinie. Trudna sytuacja Audrey wpływa bowiem na życie wszystkich członków rodziny, wymagając od nich ustosunkowania się wobec niej.

 

Krytycyzm wobec rodziców ujawniający  się już w zdaniu otwierającym powieść: „Mam zwariowała” będzie pojawiał się jeszcze kilkakrotnie, gdy Audrey będzie wytykała brak im brak obiektywizmu czy pozorne zrozumienie ich potrzeb.  Dopiero później narratorka uświadamia sobie, jak jej choroba wpłynęła na matkę, która z kobiety aktywnej zawodowo stała się opiekunką swej córki, ale także czytelniczką tabloidów, histerycznie reagującą na zachowania dzieci, korzystającą naprzemiennie z nadmiernych ograniczeń (wobec Franka) albo nieproporcjonalnej ochrony w odniesieniu do Audrey. Ojciec z kolei jest bohaterem drugiego planu, pozbawionym głębszego kontaktu z dziećmi mężczyzną, znajdującym swoje ukojenie w pracy i w Internecie.

Kinsella pokazuje, jak szybko i niepostrzeżenie można utracić kontakt ze swymi bliskimi, jak łatwo przychodzi nam zakłamywanie rzeczywistości, z którą  trudno się skonfrontować.  Choć pisarka nie odkrywa przed nami niczego nowego, pokazuje powieściowe sytuacje z humorem, akcentując nie tyle ich dramatyzm ile śmieszność z nich wynikającą. Warty dostrzeżenia jest również zabieg formalny, jaki podejmuje pisarka, dzieląc powieść na dwa segmenty ze względu na zastosowaną formę podawczą. Obok narracji prowadzonej w pierwszej osobie pojawia się również scenariusz filmu kręconego przez Audrey w ramach zadania wyznaczonego jej przez psychologa. Pisarce udaje się dzięki temu zobiektywizować prezentowane wydarzenia, ale przede wszystkim istotna staje się w tej powieści terapeutyczna moc różnych form snucia opowieści. Po pierwsze narracja książki stylizowana jest na wypowiedź mówioną, skierowaną do bliżej nieokreślonego odbiorcy. Dzięki  jej snuciu a później dzięki filmowi Audrey udaje się otworzyć na innych ludzi, ale przede wszystkim może się przyjrzeć funkcjonowaniu rodziny z nieznacznego dystansu.

Spójrz mi w oczy, Audrey to dobrze skonstruowana opowieść o radzeniu sobie z trudnościami, jakie niesie ze sobą życie w rodzinie. Oczywiście, można by zarzucić pisarce niedostateczne pogłębienie rysunku psychologicznego bohaterów, pewną schematyczność w pokazywaniu wycofanego ojca i nadmiernie emocjonalnej matki. Ja wolę raczej widzieć w tej powieści historię pokonywania lęków, przełamywania ograniczeń i konfrontowania się z życiem we wszystkich jego odsłonach, nawet jeśli czasem w prezentowanym obrazie użyto zbyt wielu jasnych barw.

„Nowe Książki” 2017/9

You Might Also Like