Nowość z księgarskich półek

Ślady zostawione przez Jakuba Małeckiego

„Ślady” Jakuba Małeckiego zapewniają czytelnikowi bezpieczeństwo – w tym zbiorze literackich portretów pisarz pokazuje wiele losów, nie pogłębiając opisu żadnego z nich. Dostajemy zarysy historii, ciekawie połączone między sobą różnymi elementami fabularnymi. Czyta się to doskonale, jest efektowne, choć pozostaje kwestia dość oczywistego przesłania, które wynika z opowieści.

Tytuł zbioru niewątpliwie odsyła nas do fragmentarycznej konstrukcji, ale też odwołuje się do skojarzeń materialnych – poszczególne opowiadania poprzedza mapka, poprzez co jesteśmy zakotwiczeni w przestrzeni, krążymy między Warszawą, Poznaniem, Kwilnem i Byczyną. Wszystkie opowieści przypominają nanizane na sznurek kolorowe paciorki, tworzące efektowny zestaw. Sznurkiem, elementem scalającym poszczególne epizody jest śmierć, ujawniająca się niekiedy jako narrator, wielki reżyser przedstawienia, jakim jest życie. Założenie, że śmierć kończy wszystko jest z jednej strony oczywistością, ociera się o banał, a jednak stanowi przecież niedyskutowalny element każdej egzystencji. Jesteśmy  zatem w obrębie zestawu motywów już znanych, jednak zasługą Małeckiego jest stworzenie bohaterów, których losy chcemy poznawać.

Chwaścior to wiejski dziwak, odmieniec, wobec którego może się ujawnić bezkarnie przemoc wszystkich tych, którzy widzą w nim paradoksalnie odpowiedzialnego za ich losy. Wioskowy grajek pokazuje, że można żyć, rezygnując z wielu rzeczy, które współczesność postrzega jako oznaki prestiżu. Jest Ludwik, żyjący poza czasem, próbujący usilnie odpowiedzieć sobie, kim jest. Kobieta, która grzebie w przydomowym ogródku zwierzęta, chłopiec ze spaloną twarzą i gwiazda modelingu, cierpiąca na starczą demencję. To oczywiście tylko część z bogatego zestawu bohaterów, jedni z nich bardziej przyciągają naszą uwagę, inni są bliżej stereotypu, jak Bartek Kos, zwany Drzypapą, dość niezgrabny, przypominający legendarnego Waligórę, który nie radzi sobie z emocjami.  Ktoś widział czyjąś śmierć jako dziecko i to ukształtowało go na zawsze, inny zabił i próbuje przed tym uciec nie tylko duchowo, ale też fizycznie, wykopując sobie norę.

Małecki pozbawia nas złudzeń dotyczących wyjątkowości naszego życia. Oczywiście, różnimy się od siebie, podejmujemy odmienne decyzje, ale tak naprawdę wszyscy jesteśmy częścią wielkiego łańcucha życia, który przyjmuje niezwykły obraz w opowiadaniu zamykającym zbiór. Jego bohater przypomina trochę świętego Franciszka poprzez moc zjednywania sobie zwierząt, ma jednak przede wszystkim niezwykły dar łączności z tym, co żyje, pulsuje i jest. Życie zostaje tu po prostu sprowadzone do wspólnego mianownika, jakim jest niezwykła energia emanującą z nas wszystkich, także tych, którzy już po śmierci dopominają się kontaktu z żywymi.  Dostrzegamy tu echa romantycznego myślenia o świecie, łączności między rzeczywistościami, ale też konfrontacji prawdy i zmyślenia – być może czasem łatwiej żyć w światach wymyślonych niż konfrontować się ze światem, jak jeden z bohaterów przebywający w domu opieki społecznej, przedkładający życia innych nad własne spotkanie z rzeczywistością. Jeśli tego szukamy, Małecki i jego opowiadania na pewno pozwolą nam zapomnieć na chwilę o świecie.

 

You Might Also Like