Z biblioteki

„Silva rerum”, czyli las rzeczy Kristiny Sabaliauskaitė

Wilno – miasto, które w polskiej kulturze obrosło wieloma opowieściami i wyobrażeniami. To miejsce, z którym związani byli Adam Mickiewicz i później Czesław Miłosz, miasto, do którego jedzie się w sentymentalną podróż do fantazmatycznej Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Od kiedy jednak na polskim rynku pojawiła się powieść litewskiej pisarki – Kristiny Sabaliauskaitė – zatytułowana Silva rerum, nasz obraz o Wilnie i żyjących w nim ludziach poszerza się niezmiernie. Wagę tej powieści doceniło również jury Angelusa – Literackiej Nagrody Europy Środkowej, kwalifikując książkę do półfinału nagrody.

Barokowa wizja świata

Akcja powieści rozpoczyna się w 1659 roku w dworze rodziny Narwojszów na Żmudzi. Janowi Maciejowi i Elżbiecie Narwojszom umiera córka, ich dzieci – bliźnięta – Urszula i Kazimierz obserwują z uwagą ciało zmarłego kota, w retrospekcji pojawia się ucieczka z Wilna palonego przez Kozaków, którzy mordują mieszkańców miasta w bestialski sposób. Widmo śmierci krąży nad pierwszymi scenami tej powieści, jak na utwór barokowy przystało, w którym piękno świata spotyka się z jego obumieraniem. Gdyby w tym utworze szukać odwołań do tego, co o baroku wiemy, nie będziemy zawiedzeni: są tu zapiski w domowej księdze zwanej silva rerum, pojawiają się opowieści o wystawnych sarmackich pogrzebach, wielokrotnie natkniemy się również na wątpliwości natury religijnej, które nieobce są bohaterom. Na drugim planie pojawia się postać Janusza Radziwiłła –  wizja Sabaliauskaitė zdecydowanie różni się od tej, jaką Polakom zaproponował Sienkiewicz. Największą zaletą tej powieści nie są jednak skrupulatnie wyszukiwane odwołania do epoki, ale kreacje bohaterów, które pokazują nam człowieka siedemnastowiecznego z krwi i kości, a nie jedynie personę na portrecie trumiennym.

Duże dzieci, duży kłopot

Fabuła utworu skupia się wokół młodych bohaterów powieści. Urszula już jako dziecko marzyła, żeby zostać świętą. Jedyną drogą do spełnienia tych marzeń okazuje się wstąpienie do klasztoru. Sabaliauskaitė pokazuje nam, jak wyglądała „rekrutacja” kandydatek do poszczególnych zgromadzeń, co było istotne dla przełożonych – i nie pokładajmy tu zbytniej nadziei w powołaniu. Wizja życia zakonnego jest ambiwalentna – z jednej strony to szansa dla kobiet na wolność od podległości mężczyźnie i obowiązków matki. Z drugiej jednak strony można odnieść wrażenie, że formacja przyszłych zakonnic polega nie na kształtowaniu życia duchowego, ale poniżaniu i zmuszaniu do ciężkiej pracy. Poszukiwanie miejsca dla Urszuli w jednym z wileńskich klasztorów pozwala pisarce przenieść wydarzenia do miasta, poszerzyć dzięki temu krąg bohaterów. Narwojszowie zatrzymują się w domu Jana Delamarsa, francuskiego ludwisarza, który w tajemniczych okolicznościach stracił żonę w czasie najazdu Kozaków. Między innymi dzięki jego postaci możemy przyglądać się wielokulturowemu Wilnu, ponieważ jego mieszkańcy nie ograniczali się jedynie do Polaków i Litwinów. Przestrzenią, gdzie ujawnia się różnorodność, jest również Uniwersytet Wileński, na którym studia rozpocznie Kazimierz. Tu współzawodniczą ze sobą dwie frakcje studentów: postępowa, do której należy kolejny z bohaterów Jan Kirdej Biront, i konserwatywna reprezentowana przez Michała Dowgiałłę, niechętnego wszystkiemu co nie jest polskie. Losy Jana Kirdeja Bironta, sieroty, genialnego studenta i manipulatora staną się częścią historii rodu Narwojszów i wypełnieniem przepowiedni z opowieści szaleńca, który pojawia się w dworze w wigilijny wieczór.

Nikt nie pyta  kobiet o zdanie

Autorka w doskonały sposób odmalowała również postać Elżbiety Narwojszowej. To kochająca swego męża kobieta, która wychowała dwoje dzieci, można by rzec, że przykładna pani domu. Jednak Elżbieta uświadamia sobie paradoks swego losu – jest z niego zadowolona, jednak niepokój powoduje świadomość, że nikt nie pytał jej o zdanie, jakiego życia chce. Mogła wypełnić jeden z dwóch wzorców: zostać żoną i matką albo pójść do klasztoru. Elżbieta Narwojszowa każe nam zadać sobie pytanie, kim bywamy poza rolami, jakie wyznacza nam życie społeczne. Czy nie jesteśmy jedynie, jak pisze Sabaliauskaitė „naczyniem przechowującym w sobie cudze oczekiwania”. Jestem również pod wrażeniem wizji dojrzałej relacji między małżonkami – pisarka nie ucieka przed obrazem ciał zmienionych przez czas i ewoluującego uczucia.

Wszyscy bohaterowie w Silva rerum myślą, czują, walczą ze swoimi lękami. Ich losy splatają się w taki sposób, że trudno oderwać się od lektury. Nie wiemy, jak skończą się losy postaci, ponieważ to pierwsza część tetralogii. Polecam jej lekturę, choć do tej pory Wydawnictwo Znak nie planowało przekładu kolejnych części. Mam nadzieję, że nominacja do Nagrody Angelus zmieni tę decyzję. Oby…

 

You Might Also Like