Nowość z księgarskich półek

Science fiction dla dziewcząt – Karen Thompson Walker „Wiek cudów”

Powieść „Wiek cudów”, opublikowana przez Wydawnictwo Znak, jest reklamowana na okładce jako materiał do filmu, który zostanie zrealizowany, podobno przez reżyserkę „Zmierzchu”. Wspominam o tym nie bez powodu, ponieważ sądzę, iż pomysł fabularny zaproponowany przez autorkę jest ciekawy i jego zalety mogą zostać  podkreślone przez efekty specjalne, ponieważ mam wrażenie, że sposób, w jaki został on opowiedziany, nie zadowala czytelników.

Narratorką w „Wieku cudów” jest Julia – kobieta snuje swoją opowieść o świecie, którego już nie ma. Wraca pamięcią do dzieciństwa – dokładniej do pewnego roku gdy miała 11 lat – wtedy rozpoczęły się na Ziemi dziwne zjawiska, które doprowadziły do tego, że ludzkość żyje w schronach. Ziemia spowalnia bieg wokół własnej osi, doba się wydłuża. Zmieniają się proporcje między nocą a dniem, wpływa to znacząco zarówno na wegetację roślin,  gospodarkę, ale także na relacje między ludźmi. Ta część powieści zawierająca przedstawienie dziejącej się powoli, jednak wcale nie mniej przerażającej Apokalipsy, jest największą wartością powieści – tu widzę szansę dla holywoodzkich specjalistów, bo autorka świetnie potrafi budować napięcie.

Jednak nie można zapomnieć, że ta historia jest również typową powieścią dla dziewcząt, choć przystrojoną w szaty science fiction. Julia, główna bohaterka powieści, w momencie rozpoczęcia opowieści ma 11 lat. Jest indywidualistką, samotniczką, która nie do końca radzi sobie w relacjach z rówieśnikami. Chodzi do szkoły – ona zajmuje znaczną część jej funkcjonowania, autorka skupia się głównie na jej relacjach z koleżankami i próbach wyjaśnienia wraz z nauczycielami przyczyn zmian na Ziemi.  Zestaw prób, przez które przechodzi, czyli utrata relacji z przyjaciółką Haną, odrzucenie przez kolegów muszą, oczywiście, zostać poszerzone o relację z chłopakiem. Jej wybrankiem jest Seth, początkowo jej nie zauważa, co daje Julii możliwość do uważnych obserwacji, a autorce, niestety, do kuriozalnych opisów: „Nawet kiedy kichał, był uroczy. Miał cudowne dłonie. W nadgarstkach było widać siłę tkwiącą w żyłach i ścięgnach, które biegły ku grzbietom dłoni”. Rozwój wydarzeń, śmierć jego matki sprawiają, że bohaterowie zbliżają się do siebie. Wtajemniczenie Julii w uczuciową sferę życia dokonuje się nie tylko za sprawą Setha, ale również jej rodziców, którzy przeżywają małżeński kryzys. Obserwujemy, jak dziewczyna próbuje ustosunkować się do zachowań ojca i matki, zmian jakie w nich i między nimi zachodzą. Nie mogę napisać, jak skończą się miłosne wątki tej powieści, bo zepsuję przyjemność tym, którzy sięgną po książkę.

To popularna powieść dla dziewcząt wykorzystująca pomysłowo skonstruowany świat przedstawiony. Nie przypisywałabym jej pogłębionych przemyśleń i trafnych diagnoz. Dlaczego? Oto cytat (może zachęci do lektury, a może sprawi, że wybierze się jednak inną powieść): ” Teraz wydaje mi się, ze spowolnienie zapoczątkowało także inne zmiany (…). Że zakłóciło pewne subtelniejsze trajektorie: na przykład tory przyjaźni, ścieżki przybliżające do miłości i oddalające od niej (…). Bo przecież istnieje coś takiego, jak zbieg okoliczności: połączenie co najmniej dwóch z pozoru niepowiązanych zdarzeń pomimo braku ciągu przyczynowo – skutkowego.” Hmm, nie wiem, jak Państwo, ale ja uważam, że to niezmiernie banalne.

You Might Also Like