Z biblioteki

Schładzająca powieść – Petra Soukupová „Pod śniegiem”

No cóż, tytuł nie jest zbyt wakacyjny, tematyka niebłaha,  Soukupová i jej Pod śniegiem to dosyć ekstremalne przeżycie lekturowe. Nie tylko dla tych, którzy mają  rodzeństwo i wiedzą o co chodzi w tych odrobinę dusznych niekiedy spotkaniach, gdy widać jak na dłoni, jak bardzo różnimy się od siebie, choć dorastaliśmy w tym samym miejscu.

Trzy siostry, dorosłe osoby, jadą z czworgiem dzieci na urodziny ojca do domu rodzinnego pod Pragą. Mąż matki trojga dzieci(Blanki) ma dołączyć później, zajęty pracą nie spieszy się na spotkanie z teściami i siostrami żony. A może nie spieszy się, bo ma kochankę, z którą chętnie zobaczy się w sobotnie przedpołudnie. Druga z sióstr, Olga, jedzie tylko ze swym synem, którego wychowuje sama. To perfekcyjnie zorganizowana młoda kobieta, zawsze ma pod ręką komputer i kolejne zadania, oprócz nich ciągle przyczajone ataki złości. Kristýna ma kaca, zamężnego kochanka i fantazje na temat życia, które mogliby wieść razem. W domu czekają na nich rodzice i zaskakująca wiadomość, która sprawi, że kobiety na chwilę znów staną się dziećmi potrzebującymi przy sobie opiekunów.

Soukupová „mówi głosami” – Pod śniegiem utkana jest z monologów wewnętrznych sióstr, najstarszej córki Blanki – Fanny – i matki kobiet. Narrator trzecioosobowy jest jak dyrygent pozwalający na zabranie głosu poszczególnym postaciom. Każda z sióstr wybrała inny model życia, to bardzo funkcjonalne kompozycyjnie – pozwala na to, by konflikty wybuchały ze zdwojoną siłą. Fragmenty poświęcone matce  kobiety poszerzają perspektywę, pokazują, czym było małżeństwo rodziców bohaterek. Czy było podobne do wydawałoby się stabilnego związku Blanki, a może raczej powinno się rozpaść jak związek Olgi? A może małżeństwo jest tylko po to, by wychować dzieci, a później już ciągła gra przemilczeń i uników nie ma większego sensu? Czy rozwód (czający się na końcu każdego ze związków) jest powodem do świętowania? Nie będę odpowiadać, nie zabiorę Wam przyjemności czytania Pod śniegiem.

To powieść o niedoskonałości życia, o udawaniu, niedopowiedzeniach i mylnych wyobrażeniach. O tym, że czasem iluzja jest jedynym, co pozwala nam przetrwać. Śnieg, który pada tego popołudnia, gdy kobiety jadą do rodziców, nie spełnia swojego zadania. Nie przykrywa brzydoty świata, nie zamienia go w bajkowy krajobraz. Raczej dodatkowo utrudnia podróż, sprawia, że dzieci mają przemoczone buty i są marudne. Co warte podkreślenia autorka Pod śniegiem ani przez chwilę w powieści nie raczyła nas iluzją szczęśliwej rodziny, grupy ludzi stanowiącej konary mocnego drzewa genealogicznego, które dzieci rysują na zajęcia w szkole.

Świetnie wykreowane postaci dorosłych bohaterek to atut tej powieści. Postacią, która jednak zmroziła mi krew w żyłach, jest Fanny – zagubiona nastolatka, przerażona swoim nadmiernie rozrastającym się ciałem. Nikt z nią nie rozmawia, nie zauważa… Jest materiałem na kolejną powieść, niestety, chyba niezbyt zabawną.

You Might Also Like