Z biblioteki

Sarah Crossan i jej „Kasieńka”

Dawno nie czytałam książki dla młodzieży, po której długo nosiłabym w sobie takie pokłady zachwytu i zazdrości. Wydana przed dwoma laty przez Dwie Siostry „Kasieńka” to dowód na to, że można łączyć ze sobą zarówno nowatorstwo formalne, jak i niebanalny temat.

Crossan to irlandzka pisarka, filozofka, nauczycielka i literaturoznawczyni w 2011 roku opublikowała książkę „The Weight of Water” w Polsce przetłumaczono jej tytuł jako „Kasieńka”, odwołując się do głównej bohaterki, rezygnując, niestety, z ciekawej metafory zawartej w oryginalnym tytule. Można by długo pisać o polskich „wypadkach” z tytułami, ale nie o to tutaj chodzi.

Zacznę od formy. Unikam w mówieniu o tej książce słowa powieść, bo trudno tak ją określić – składa się z ponad stu dwudziestu tekstów, przypominających poprzez swoją strukturę wiersze. To ciekawy przypadek  funkcjonowania między rodzajami literackimi, młody odbiorca, przyzwyczajony do tego, że historie adresowane do niego przedstawianie są przede wszystkim w formie epickiej, tu znajduje teksty, przypominające mu poprzez sposób zapisu i zwrócenie uwagi na kształt języka nielubianą( bo trudną w odbiorze i tajemniczą) poezję. Książka Crossan to historia Kasieńki, dwunastolatki, która z matką wyjeżdża z Gdańska do Coventry, by szukać ojca.  Mężczyzna porzucił rodzinę, jedyny list, który przysłał, wskazywał na miasto w Anglii, więc matka dziewczynki postanawia wyjechać i odnaleźć go.

„Kasieńka” to pokazanie doświadczenia emigracji oczyma dziecka.  Obskurne mieszkanie, praca poniżej możliwości, poczucie bycia kimś innym i gorszym, samotność, to lista haseł wywoławczych opisujących życie w Coventry. Porzucona matka dziewczynki musi radzić sobie z niepewnością, trudnymi warunkami życia i niekiedy Kasieńka staje się jej opiekunką, próbując nie absorbować matki nadmiernie swoimi kłopotami. Ta strategia sprawia, że pozostaje sama z tym czego doświadcza w szkole: odrzucenie przez koleżanki, pierwsza miłość, bycie kimś ze specjalnymi potrzebami to kwestie, którymi może się podzielić jedynie z sąsiadem, Kanoro, lekarzem z Kenii, który pracuje w szpitalu jako osoba sprzątająca, podobnie jak matka Kasieńki. Nie zdradzę, czy uda się odnaleźć ojca, czy wszyscy wrócą do Polski, jak potoczą się ich losy. Najważniejsze bowiem jest dla mnie w tej książce pokazanie bycia obcym, gorszym, oszczędność słów, za którą kryją się niezwykłe emocje. Mam trudność z jej analitycznym oglądem, to przede wszystkim tekst składający się z niezwykle przenikliwych spostrzeżeń, wzruszających, zachwycających, skłaniających do zastanowienia się nad tym, co nam często umyka. Na zachętę, kilka fragmentów:

„Nie umiem poskładać Mamy na nowo.

Tata ukradł

jej

kawałki

i teraz jest

Wyszczerbiona na krawędziach –

i popękana.”

„Zmarli ojcowie nie odchodzą dlatego, że chcą.

Można traktować ich jak świętych.

Można im zapalać świeczki

I sprzątać ich groby.

Nie można tego robić z zaginionym ojcem.”

„Jesteś nowa w klasie,

Więc może teraz będą nienawidzić ciebie

Zamiast mnie.

Robią to tak:

Patrzą,

Szepczą,

Chichoczą.

Brzmi jak nic wielkiego,

Ale gdy to się dzieje

Codziennie,

Czujesz, jakbyś wchodziła pod górę,

Dźwigając na plecach ogromny głaz.”

 

You Might Also Like