Z biblioteki

Reportaż o znikaniu – Filip Springer

Kiedy wracam do miejscowości, w której się wychowałam, zauważam kolejne zmiany: ktoś wyciął szpaler czereśniowych drzew, wierzby zostały przerzedzone, a w miejscu domu staruszki, której wszyscy baliśmy się w dzieciństwie, budują podobno stację benzynową. I choć zmieniają się przestrzeń i ludzie, to ona nadal jest. Tego samego nie mogą powiedzieć mieszkańcy Kupferbergu, a potem Miedzianki, niedaleko Jeleniej Góry, ponieważ miasteczko ich dzieciństwa i młodości zniknęło. Historię tego znikania rekonstruuje w swojej książce Filip Springer.

Początki osady, której historia ma swój rozdział najpierw niemiecki a później polski, sięgają XIV wieku. Wydobycie miedzi, produkcja witriolu czy późniejsze już dwudziestowieczne wydobycie uranu zapewniały miasteczku dostatek i rozwój. Punktem wyjścia do rekonstrukcji obrazu Kupferbergu z przełomu XIX i XX wieku jest dla reportera korek od butelki, dzięki temu przedmiotowi poznajemy codzienne życie mieszkańców niemieckiego miasteczka. Pierwsza wojna światowa omija je, nie pozostawia tu żadnych śladów poza śmiercią tych, którzy zginęli na frontach. Międzywojnie, jako epoka polityczna, zostaje tu jedynie zasygnalizowane – pojawia się informacja o kryzysie lat 30. a później opisany zostaje epizod z drużyną Hitlerjugend i pastorem. Wojna odmierzana jest porami roku, nie datami rocznymi, co jeszcze lepie charakteryzuje odcięcie tej miejscowości od świata. Historia pojawi się tu dopiero wraz z Rosjanami – ich obecność będzie sygnałem nowego początku. Wtedy Niemcy wyjeżdżają z Kupferbergu, który teraz staje się Miedzianą Górą a później Miedzianką. Pojawiają się Polacy a wraz z nimi ich losy i tajemnice.
Centrum tej przestrzeni stanowią najpierw kopalnia uranu a później browar – dzięki nim reporter będzie mógł rozbudować paletę swych bohaterów – repatriantów ze Wschodu, ludzi przyjeżdżających tu za pracą i w poszukiwaniu lepszego bytu. Zajmują domy, w których do tej pory mieszkali Niemcy, a życie Miedzianki/Kupferbergu toczy się od tej pory na dwóch płaszczyznach.  Miedzianka jest polskim miasteczkiem niedaleko Jeleniej Góry, Kupferberg to miejsce z dzieciństwa, które będzie bytować w sferze wspomnień, fotografii i nostalgii znajdującej swe ujście w publikacjach na łamach niemieckiej prasy. Paradoksalnie, historia tego miejsca potoczy się w taki sposób, że losy polskiego miasteczka też przesuną się do sfery wspomnień. Zniszczenia górnicze spowodują, że miasteczko zacznie popadać w ruinę – pęknięcia murów doprowadzą z biegiem czasu do zapadania się domów, kościoła czy pałacu. Ludzie zostaną przeniesieni do bloków w Jeleniej Górze – Springer opisze ten eksperyment z właściwym sobie znawstwem specjalisty od polskiej architektury i absurdów z nią związanych.

Miasteczko znika, a reportażysta pokazuje, jak historia, czy jak ktoś woli, polityka, potrafi być bezwzględna wobec człowieka – nie ma znaczenia, czy są to Niemcy czy Polacy. Nie ma tu nikogo, nie ma miejsca dla ludzi, wszystko zniknęło, pozostawiając nikłe ślady materialne. Pozostaje jedynie ludzka pamięć. Tej pamięci Springer oddaje hołd swą książką – gdyby nie osoby, którym autor dziękuje w zakończeniu reportażu, nie byłoby historii Miedzianki.

You Might Also Like