Nowość z księgarskich półek

Obowiązkowy manifest – Mary Beard

To książeczka na jedno popołudnie, choć jej podtytuł brzmi dumnie – Manifest. Książka Mary Beard, na którą składają się jej wykłady, dotyka obecności kobiet w polityce, a szerzej pokazuje relacje między władzą a „płcią piękną”, która przecież woli zajmować się domem i przyjemnymi rzeczami, a jej łagodności wystarcza na dobór odpowiednich zasłon do salonu. To krótkie wprowadzenie do opowieści o relacjach kobiet i władzy, a raczej o braku tychże.

Beard sięga w swych analizach, jak to u akademików bywa, do starożytności, dostrzegając w „Odysei”, w epizodzie z Telemachem i Penelopą, początek uciszania kobiet przez mężczyzn, którym przysługuje prawo publicznego zabierania głosu.  Kobiece mówienie należy do sfery prywatności,  zaś głos męski jako  niski i głęboki stawał się symbolem powagi. Beard pokazuje, jak ta strategia przekłada się na przypisywanie sensu, a co za tym idzie władzy. Autorka ujawnia, jak kulturowo głos autorytetu kojarzy się z głosem męskim, wypowiedzi kobiet to niezwiązana z władzą paplanina.

Beard, jak na autorkę manifestu przystało, pokazuje, że potrzebne są współcześnie daleko idące przewartościowania: należy zredefiniować postrzeganie kobiecego głosu w kulturze, przyglądać się uważnie strategiom androgynicznym kobiet, odwracać tradycyjnie przypisywane kobietom symbole, by uczynić z nich narzędzie siły a nie łagodności – vide torebka Thatcher. Jej rozważania zaczynają się od Homera, a kończą na prezydenturze Trumpa, pokazując, niestety, ciągłość wzorców mizoginicznych w świecie, który wydaje się daleki od rzeczywistości starożytnej Grecji.

Choć zgadzam się z założeniami Beard, muszę się trochę podąsać. Wywód autorki „Kobiet i władzy” jest efektowny, choć bazuje na zbyt wielu uogólnieniach. Brakuje tu głębszej analizy kobiecych wypowiedzi, ich strategii  publicznego funkcjonowania. Potraktuję jednak tę książkę jako początek namysłu nad obecnością kobiet nie tylko w polityce, jako diagnozę reakcji na kobiecą wypowiedź. Będę mówić, co myślę, bo daję sobie do tego prawo, choć nie robi tego kultura, w której żyję.

zdjęcie okładki pochodzi ze strony wydawnictwa Rebis

You Might Also Like

Dodaj komentarz