Przeczytane

O duszy i ciele z zadęciem – „Chemia łez” Peter Carey

Wszystko zapowiadało ciekawą lekturę – dwukrotny zdobywca Nagrody Bookera, entuzjastyczne recenzje na łamach  „Gazety Wyborczej” i „Tygodnika Powszechnego”, jedna z pierwszych książek rozpoczynającego działalność na rynku wydawnictwa Wielka Litera (2013), a niestety skończyło się na czytelniczych dąsach.

Carey prowadzi swą opowieść dwutorowo: jedną z bohaterek jest Catherine, horolożka pracująca w jednym z londyńskich muzeów. Kobieta właśnie dowiaduje się o śmierci swego długoletniego kochanka. Cierpi, ale nie może tego okazywać, bo ona i Mathew ukrywali przed światem swój związek. jak więc cierpieć, nie cierpiąc? Jak poradzić sobie z tak paradoksalnym stanem? Zawsze można wykorzystać narkotyki i alkohol, ale nic nie robi tak dobrze jak praca. Catherine otrzymuje zadanie rekonstrukcji mechanicznego łabędzia – wraz z jego częściami składowymi w skrzyniach pojawiły się także zapiski zleceniodawcy tej „maszyny”, czy jak się później okaże, zabawki – Henry’ego Brandlinga. Dzięki niemu przenosimy się do Niemiec z XIX wieku – wtedy to Anglik pojawia się w Karlsruhe, by zamówić u słynnych w całej Europie zegarmistrzów wykonanie dla syna mechanicznej kaczki. Dziecko jest nieuleczalnie chore, a bohater ma nadzieję, że zabawka może przynieść synowi radość i przyczynić się do wyleczenia. Nie zdradzę, dlaczego kaczka w trakcie wykonania została zamieniona w łabędzia, choć Carey nie ułatwia odkrycia motywacji bohaterów.

Kiedy czytałam tę powieść miałam wrażenie, że jest ona konglomeratem niedociągnięć. Ciekawie zapowiada się zobrazowanie życia w Niemczech w XIX wieku, kilkakrotnie sygnalizuje się czytelnikowi „nastrój jak z opowieści braci Grimm”, jednak poza deklaracjami nic nie zostaje. Na ciekawe tory mogłaby również zaprowadzić Careya opozycja, a niekiedy analogia, między ciałem a maszyną, jednak poza banalne stwierdzenia na temat receptorów w skórze pisarz, niestety, nie wychodzi. Jedno z haseł  znajdujących się na okładce książki brzmi: „Jak zobaczyć to, co jest nieprawdopodobne” i nie mogę się oprzeć pełnemu smutku stwierdzeniu, że Carey w nieprawdopodobny sposób zbanalizował opowieść, która rozpoczęła się od doskonałego pomysłu.

You Might Also Like