Nowość z księgarskich półek

Non fiction w najlepszym wydaniu – „Obrażenia. Pobici z Polską”

Przyglądanie się jakiejś sprawie przez kilka osób zawsze jest korzystniejsze niż wtedy, gdy kwestią zajmujemy się indywidualnie. Ten truizm odnoszący się do życia i poznawania w efektowny sposób udowadniają reporterzy skupieni w Stowarzyszeniu Reporterów Rekolektyw. Mam przed sobą już drugi owoc ich współpracy – zbiór tekstów zatytułowany „Obrażenia. Pobici z Polską”, który został opublikowany przed kilkoma miesiącami w wydawnictwie Wielka Litera. Pochłonęłam tę książkę w jedno popołudnie, próbuję zrozumieć jej fenomen.

To nie jest zbiór przyjemnych tekstów, one dotykają do głębi, nie pozwalając czuć się komfortowo w oparach opowieści o modernizującej się Polsce, którą serwują mi media. Wszystkie reportaże pokazują reakcje Polaków na ich spotkanie  z tym, co inne, zagrażające ich tożsamości czy poczuciu bezpieczeństwa. Autorzy próbują dociec, skąd się bierze w nas zło, takie mało spektakularne, codzienne i dlaczego wolimy widzieć siebie raczej jako ofiarę niż sprawcę.

Każdy z  autorów wykorzystuje inną poetykę, aby opowiedzieć o  Polakach. Gdy Mirosław Wlekły podejmuje kwestię  ludzi „obrażonych”, przywołuje rozliczne przykłady dotkniętych przez niewłaściwą publikację, obrzędy czy zachowania innych, zestawiając je z fragmentami prac naukowych, danymi statystycznymi czy wypowiedziami osób publicznych na temat zjawisk we współczesnej Polsce. To wzajemne oświetlanie się przez różne „teksty” przyczynia się do wielopłaszczyznowego oglądu opisywanej kwestii. Świetnym zamknięciem reportażu jest utwór Tuwima, sugerujący niestety, że skłonność do bycia obrażonym, dotkniętym przez innych i osaczonym to bez mała polska cecha narodowa.

Styku tego, co nasze i obce, dotyczą teksty  Małgorzaty Rejmer i  Agnieszki Wójcińskiej. Polska, stając się członkiem Unii Europejskiej, rozpoczęła procesy modernizacyjne w dużej mierze za fundusze unijne. Rejmer pokazuje, jak za poprawą wyglądu miast i miasteczek, niestety, nie nadąża przeobrażenie mentalności. Reporterka odtwarza relacje, jakie panują między mieszkańcami Miasteczka i przebywającymi w znajdującym się nieopodal ośrodku uchodźcami. Niechęć, strach, niezrozumienie to odczucia, jakie pojawiają się u obu grup. Niezwykle ciekawym zabiegiem było według mnie wprowadzenie do tekstu rozmowy z dyrektorką miejscowej szkoły. Na bazie obowiązującego w niej systemu oceny zachowania uświadamiamy sobie, jakie różnice dzielą Polaków i przybywających do naszego kraju Czeczenów czy Syryjczyków. Z kolei tekst Wójcińskiej pokazuje sytuację osób o podwójnej tożsamości. Rodzice Janka to Polka i Koreańczyk, Van Ahn jest córką Wietnamczyków, którzy postanowili żyć w Polsce. Bonnie Sucharska przyjechała do Polski z Zimbabwe, tu ukończyła szkołę, wyszła za mąż za Polaka, żyje w Poznaniu. Każdy z nich mówi ciekawie o kształtowaniu się ich poczucia przynależności, o jego źródłach, ale także o reakcjach na niechęć wobec wszystkich tych, którzy wyglądają niestandardowo, nie wpisują się w schemat „stereotypowego Polaka”.

Wspomniana niechęć wobec innych w tekście  Ziemowita Szczerka i  Kai Puto zyskuje już twarz internetowego hejtu, który zalał polską przestrzeń publiczną w czasie kryzysu uchodźczego latem i jesienią 2015 roku. Reporterzy przyglądają się autorom nienawistnych wpisów na portalach społecznościowych i odkrywają to, co przeczuwane: nienawiść nie zieje jedynie z głów członków skrajnych stowarzyszeń, ale jej źródłem są tzw. zwyczajni ludzie – nauczyciele, biznesmeni, urzędnicy. „Zwyczajni” ludzie, niczym się niewyróżniający to z kolei bohaterowie teksu  Magdaleny Kicińskiej. Podtytuł jej reportażu odwołuje się do książki Hannah Arendt poprzez przywołanie wyrażenia „banalność zła”. Wydaje mi się jednak, że trafniej byłoby wskazać na zbanalizowanie zła – gdy policja i sądownictwo zadziałały z odpowiednią stanowczością, gdyby policjanci nie banalizowali zgłoszeń bohaterki, być może nadal by żyła. Reporterka, przywołując w funkcji śródtytułów „ludowe mądrości i porzekadła” sugeruje, iż przekonanie o dopuszczalności przemocy wobec kobiet wpisane jest w naszą polską obyczajowość, co objawia się także w tym, że przemoc domową zaczyna się nazywać „nieporozumieniem”.

Na deser zostawiam sobie tekst Urszuli Jabłońskiej, która wykorzystuje język tragedii antycznej, by opisać historię osoby transseksualnej, której przyszło żyć na polskiej wsi. Tu Inny przybiera postać Wiktorii, która kiedyś była mężczyzną.  Stopniowo odkrywamy prawdę o niej i jej rodzinie, nie mogąc się oprzeć wrażeniu, że nikt tu nie jest bez winy, ale też nie ma zwycięzcy. Każdy w jakiś sposób doświadcza katastrofy, która jednak w odróżnieniu od antycznych tekstów nie budzi naszej trwogi, a raczej zażenowanie.

Teksty zebrane w tej książce to również punkt wyjścia do dyskusji o różnych kwestiach dotyczących życia we współczesnej Polsce. Jakiś czas temu Towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej opublikowało zbiór scenariuszy zajęć bazujących na reportażach Lidii Ostałowskiej, Wojciecha Tochmana i Jarosława Mikołajewskiego.  Być może warto byłoby wykorzystywać te teksty na zajęciach z młodymi ludźmi, reportaże Rekolektywu to świetny materiał zarówno literacki jak i impulsowy dotyczący zagadnień etycznych. Wyszła za mnie nauczycielka 😉

You Might Also Like