Przeczytane

Niejasna odpowiedź na pytanie „dlaczego”

Paszport Polityki 2015, nominacja do Nagrody Nike i Nagrody Literackiej Gdynia – tak można by zacząć wpis dla miłośników literackich rankingów i różnego rodzaju zawodów. To również przyczynek do mojego blogerskiego mea culpa – sięgnęłam po nią dopiero trzy lata po publikacji. Orbitowskiego kojarzyłam z science fiction i „Widmami”, teraz po przeczytaniu „Innej duszy” w moim kajeciku z zadanymi lekturami mam jego najnowsze powieści. Dlaczego?

Orbitowski „Inną duszą” udowodnił są niezwykłą pisarską sprawność, która ujawnia się na kilku poziomach.

  1. Punktem wyjścia do opowieści są zabójstwa dokonane w Bydgoszczy w latach dziewięćdziesiątych. Taka jest idea serii „Na F/Aktach” wydawnictwa Od deski do deski – autorzy na bazie dokumentacji sądowej tworzą teksty. Jednak Orbitowski przesuwa punkt ciężkości – mniej obchodzi go samo zabójstwo, jego okoliczności, znacznie więcej uwagi poświęca temu, co było wcześniej i dookoła. A jednak…
  2. Unika naiwnego psychologizowania, nie mami nas obietnicą – ‚”opowiem Wam, jak było i dlaczego”. Decyzja warsztatowa, jaką jest zastosowanie techniki behawioralnej, skupienie przede wszystkim na działaniach bohatera, w minimalnym stopniu na tym, co myśli, jest wyrazem: bezradności (według jednych) albo niemocy wyciągnięcia na światło dzienne prawdziwych motywacji. Orbitowski nie bawi się z nami w psychologa, raczej zajmuje go namysł nad naturą człowieka i świata.
  3. Autor „Innej duszy” zajmuje się nie tylko Jędrkiem, młodym cukiernikiem, który dokonuje dwóch zabójstw. Tworzy też postać Krzysztofa Hoppe – kolegi mordercy, narratora, ale przede wszystkim jednego z bohaterów. W ten sposób Orbitowski poszerza obserwację społeczności bydgoszczan, poza tym oddanie głosu nastoletniemu bohaterowie pozwala mu na zawieszenie ocen. Dla mnie bardziej interesujący niż postać mordercy był obraz rodzin, w jakich dorastali bohaterowie.
  4. Orbitowski rzuca oskarżenie Dulskim, którzy nadal mają uwite ciepłe gniazda w naszych głowach. Ojciec jest centralną postacią wszystkich opisanych tu rodzin: despota, który wymaga bezapelacyjnego szacunku i dyscypliny czy alkoholik, którego syn musi wyprowadzać z knajp czy myć ubrudzonego fekaliami – każdy z nich jest tak samo groźny dla swojego dziecka. Oczywiście matki nie mylą kroków w tych przerażających pląsach narzuconych przez tatusiów – w ciszy przygotowują kanapki z mortadelą i obiady.
  5. Autor potrafi doskonale, ironiczne sportretować wszystkich „tatusiów” i „mamusie”, bo tak trzeba się do nich zwracać. Nie pozostawia suchej nitki na otoczeniu – ci, którzy żarliwie modlili się w czasie pielgrzymki Jana Pawła II do Bydgoszczy, z podobną energią złorzeczą na Jędrka, pozbawiając go wszelkich ludzkich cech. Jedynym, który pozostanie przy zabójcy jest Krzysiek, on będzie go przez kilkanaście lat odwiedzał w więzieniu, na kilka godzin opuszczając swoje życie, które niewiele ma wspólnego z prawdziwą wolnością.
  6. Ironia, z jaką Orbitowski traktuje literaturę w „Innej duszy”, pozbawia czytaczy wszelkich złudzeń. Pisarz sięga kolejny raz po mit książek zbójeckich, ale odbiera im jakąkolwiek wzniosłość i tajemnicę – ojciec Jędrka zmusza go do wspólnego rodzinnego czytania książek – wszak chcą być rodziną jak z obrazka. Z kolei ojciec Krzyśka, bezrobotny alkoholik, to niespełniony pisarz, ale też, jak pisze o nim syn ” mój ojciec to wszystkie książki świata, zmielone i strawione”. Książki nie przynoszą ratunku, nie nadają sensu życiom. Po prostu są. I tyle.

You Might Also Like