varia

Niedoczytane książki

Notowanie na blogu książek przeczytanych to dla mnie sposób na okiełznanie żywiołu, jakim jest czytanie. Nie będę ukrywać, to też powód do dumy – mogę pod koniec roku pochwalić się, ile książek przeczytałam w ciągu minionych dwunastu miesięcy. Dzisiejsze spojrzenie w zakładkę Przeczytane w tym roku wywołało mój niepokój i stwierdzenie: „Tylko tyle?”. Zapisuję tam tytuły książek, które skończyłam. Jednak istnieje kategoria, o których warto byłoby napisać – to tak zwane książki niedoczytane, książki porzucone w myśl zasady, że życie jest zbyt krótkie, by czytać rzeczy niegodne poświęcenia im czasu, książki porzucone, bo dany moment nie sprzyja takiej lekturze:

  1. Słowik Kristin Hannah. Przyznaję się, nie dałam tej powieści zbyt wielu szans. Nasza współpraca skończyła się po trzydziestu paru stronach. Chora dojrzała kobieta wspominająca swoją młodość, walizka zawierająca „skarby”, piękna młodość z przystojnym mężczyzną u boku. Hmm, zazgrzytało schematami.
  2. Piękno to bolesna rana Eki Kurniawana. Niekiedy sięgam po książkę, bo przyciąga do niej niezwykły tytuł. Tu oprócz niego duże znaczenie miało, że pisarz jest Jawajczykiem, powieść powstała po indonezyjsku i opowieść zaczyna się od powstania z grobu przepięknej prostytutki. Trochę egzotyki, trochę znanych motywów. Ciekawy pomysł, intrygujące zabiegi stylizacyjne, a jednak brakowało temu pogłębienia psychologicznego, prawdy o ludzkim życiu.
  3. Królowa Elżbiety Cherezińskiej. Tym razem popełniłam błąd techniczny – Hardą czytałam latem, minęło kilka miesięcy, zbyt wiele, jak się okazuje, bym poradziła sobie z odtworzeniem skomplikowanych relacji osobowych z pierwszej części. Królowa zaczyna się tam, gdzie skończyły się wydarzenia opisane w pierwszej powieści o Świętosławie. Nie wiem, czy ta niemożność podjęcia lektury to wina moja czy Cherezińskiej? Mogę to wziąć na siebie…
  4. Carl Frode Tiller Osaczenie. Trzeba sobie ufać: wiem, że nie jestem czytelniczką kryminałów ani thrillerów. Zwiodły mnie recenzje sugerujące, iż Osaczenie to powieść o tożsamości, epos o współczesnej Norwegii. Nic z tych rzeczy -płaska banalność, oczywiście bez sznytu, który potrafi nadawać jedynie Knausgård.
  5. Bartosz Brożek Myślenie. Podręcznik użytkownika. Mój największy wyrzut sumienia, podarunek od moich uczniów. Kilkanaście stron, które przeczytałam, zapowiada świetne rozważania o skomplikowanych kwestiach, które opisywane są językiem niespecjalistycznym, co nie znaczy, że niemerytorycznym. Wrócę, obiecuję, że wrócę 😉

A Państwo co porzuciliście? Jaki bestseller został rzucony w kąt?

You Might Also Like

1 Comment

  1. Król Jaszczur says:

    Mam taką zasadę – nie czytam bestsellerów. Może dlatego nie mam niedoczytanych.
    Książka musi mnie zainteresować, czy to tematyką, czy opiniami tych, którym ufam. Duże znaczenie ma okładka i tytuł. O autorze nie wspominam, bo to oczywiste.
    Kupuję dużo książek, ale mam też zacną biblioteczkę, w której znajduje się obecnie ponad 3500 pozycji.

Comments are closed.