Nowość z księgarskich półek

„Mała Zagłada” Anny Janko – „odpominanie” historii

Anna Janko pisze książkę dla swojej matki – ta terapeutyczna opowieść ma pomóc im obu w uwalnianiu się od przeszłości. Pisarka w zaskakujący sposób wykorzystuje zadomowiony z w kulturze topos niezwykłego, biologicznego związku matki z córką, by pokazać, że tym, co łączy może być również opowieść. Ta opowieść ma jednak destrukcyjny charakter: zapamiętane przez matkę Janko w dzieciństwie zagłada wioski, w której mieszkała i śmierć rodziców stały się historią fundamentalną dla rozwoju zarówno matki jak i córki. Janko mówi w swej książce: cierpienie i strach można odziedziczyć. Jak pokaże w „Małej zagładzie” nie jest to dziedziczenie odbywające się jedynie na płaszczyźnie prywatnej, ale także kulturowej.

 

Janko odtwarza z niezwykłą skrupulatnością wydarzenia z 1 czerwca 1943 roku, gdy Niemcy spacyfikowali rodzinną wieś jej matki – Sochy. Rozmawia z matką, odnajduje inne dzieci ocalone z tej masakry, aby pokazać, jak wyglądało ich późniejsze życie. Jak się okazuje  ta trauma naznaczyła nie tylko dziecięcych świadków wydarzeń, ale także ich dzieci, przejmujące objawy choroby sierocej czy lęk przed wojną i na przykład językiem niemieckim. Wracanie do wydarzeń z dzieciństwa matki ma być „odpominaniem”, przypominaniem po to, by wreszcie można było usunąć tę opowieść z pamięci.

 

Pisarka próbuje także dokonać uniwersalizacji tej historii. Zastanawia się nad tym, jaką cenę płacą dzieci w czasie działań wojennych, szukając odwołań zarówno w historii XX wieku (Hiroszima, bohaterowie dziecięcy reportaży Swietłany Aleksiejewicz) jak i sięgając do rozkazu Agamemnona walczącego pod Troją. Opowieść o przemocy w czasie II wojny światowej, zbrodniach Niemców czy Ukraińców staje się punktem wyjścia do rozważań o przemocy w  historii. Jak to się dzieje, że w ludziach ujawnia się to, co nieludzkie –  okrucieństwo, bestialstwo, bezduszność? Janko szuka przyczyn w wychowaniu, propagandzie, ale też w strachu. On staje się jedną z centralnych kategorii w powieści: jest czymś, co wymyka się opisowi w swej istocie, ale także stanowi uczucie kierujące życiem ludźmi. Pisarka stwierdza „wojna nie umiera nigdy”, przybiera tylko nową postać jako rzeź w Ruandzie, czy współczesna przemoc wobec zwierząt zabijanych przemysłowo. Przemoc i cierpienie stają się nieodłącznymi kategoriami ludzkiego istnienia. Można je niwelować, opowiadając, ale to boli. Czytelnika również.

You Might Also Like