Z biblioteki

Julia Navarro „W przyszłym roku w Jerozolimie”, czyli konflikt izraelsko – palestyński w wersji popularnej

Konflikt izraelsko – palestyński obudowany został już bogatą literaturę – historyczną, reportażową, niezliczonymi tekstami publicystycznymi. Która z nacji – Żydzi czy Palestyńczycy – jest ofiarą? Jakie znaczenie w metodach podejmowanych przez państwo Izrael współcześnie ma doświadczenie Holocaustu? Kto czerpie korzyści z istnienia muru bezpieczeństwa?

Niedawno usłyszałam, że aby zrozumieć, dlaczego między Żydami i Palestyńczykami nie będzie pokoju, powinnam przeczytać powieść Julii Navarro W przyszłym roku w Jerozolimie”. Są wakacje, więc 800 stron mnie nie przeraziło. Przeczytałam. Mogę potwierdzić – to dobra wakacyjna lektura, która jedynie „dotyka” złożoności konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Jest kilka powodów tej pobieżności, choć nie mogę odebrać Navarro umiejętności budowania gęsto zaludnionego świata.

Konstrukcja książki oparta jest na retrospekcji. O swoim życiu opowiadają Ezekiel Zucker i Wadi Ziad, do nich dociera Marian Miller, która ma przygotować raport o relacjach między Żydami i Palestyńczykami we współczesnym Izraelu. Chce stworzyć w miarę obiektywny obraz stosunków między dwoma nacjami, takie wrażenie odnosimy na początku książki. Okazuje się jednak, że nie można odpowiedzieć na fundamentalne pytania dotyczące tych relacji, jeśli nie sięgnie się do ich początków.

Julia Navarro decyduje się na wielokrotnie wykorzystywany już zabieg, by o wielkiej historii odpowiedzieć przez pryzmat losów rodzin. Ma to swoje wady i zalety. Dzięki uwzględnieniu personalnej perspektywy, która tu pojawia się dzięki opowieściom bohaterów, zyskujemy wrażenie autentyczności opowiadanej historii. Z kolei, jeśli pisarz decyduje się na wykorzystanie konwencji sagi, musi mieć świadomość, że objęcie czasem powieściowej akcji ponad stu lat pozwoli mu, co prawda pokazać losy rodziny czy rodzin, ale doprowadzi też do pewnej pobieżności. Dlatego, jeśli oczekujemy od powieści wartkiej akcji, intrygujących bohaterów – Navarro to zapewnia bez wątpienia . Kiedy jednak założymy, że chcemy pogłębić swoją wiedzę, z  tym już będzie gorzej.

Samuel Zucker – Żyd, o rosyjsko-francuskich korzeniach musi uciekać z imperium. Postanawia spełnić marzenie swojego ojca (który oddaje za niego życie schwytany przez carską ochranę), by wyjechać do Jerozolimy. To sposób, by uciec przed prześladowaniami, pogromami, ale także możliwość zbudowania nowego, sprawiedliwego społeczeństwa. Zucker jest konstruowany przez Navarro w taki sposób, by uniknąć posądzenia o nacjonalizm – nie ma zamiaru budować państwa żydowskiego, chce po prostu żyć na ziemi przodków, uczciwie pracując, nie pozbawiając praw nikogo. Jenak gdy kupuje ziemię w Jerozolimie, okazuje się, że na niej prowadzi swoje gospodarstwo Ahmed Ziad. Samuelowi udaje się pokonać nieufność Ahmeda, żyją obok siebie, pomagają sobie w trudnych chwilach, pokazując przede wszystkim ludzką perspektywę współistnienia na tych ziemiach różnych ludów.

Społeczność żydowska zwiększa się z miesiąca na miesiąc, Żydzi przybywają na ziemie zamieszkiwane przez Palestyńczyków, kupują ziemię od zamożniejszych rodzin, budząc tym samym niechęć i niepokój biednych palestyńskich rolników. Obok czynnika ekonomicznego pojawia się wielka historia: pierwsza wojna światowa, rozpad Imperium Osmańskiego, ambicje państwowotwórcze zarówno po stronie Żydów jak i Palestyńczyków. Druga wojna światowa i Holocaust przyczynią się do intensyfikacji tych tendencji. Ziemia zajmowana przez dwie nacje staje się pionkiem w grze Wielkiej Brytanii i Francji oraz innych mocarstw, co prowadzi w ostateczności do powstania państwa Izrael i początku konfliktu, który trwa do dzisiaj. Po obu stronach giną ludzie i szansa na pokój jest wątpliwa.

Julia Navarro pokazuje tę skomplikowaną sytuację, skupiając się na relacji dwóch rodzin – Zuckerów i Ziadów. Przyjaźnie, miłość, sympatie, nowe zamierzenia bohaterów, to sprawia, że śledzimy opowieść z wypiekami na twarzy. Postaci są szlachetne i  gotowe do obrony wartości – lubimy jako czytelnicy takich bohaterów. Ich mnogość nie służy jednak wymowie powieści – odnosimy wrażenie, że zarówno Żydzi jak i Palestyńczycy wypowiadają te same frazy, tak, by utrwalić czytelnikowi słuszność ich przekonań. Gdy bohaterów jest wielu, trudniej też pokazać ich przemyślenia czy motywacje w sposób pogłębiony.

Nie rozumiem również, dlaczego powieść opowiadająca o losach dwóch rodzin na przestrzeni ponad stu lat nie została zaopatrzona w drzewa genealogiczne. Nie brak tu pewnych uproszczeń, być może to jednak moja polska perspektywa. Czuję pewien zgrzyt, gdy czytam o szlachetnym radzieckim żołnierzu, który pomaga bohaterowi odnaleźć ślad siostry i ojca.  Żołnierz jest przerażony niemieckimi obozami, czyżby zapomniał o radzieckich łagrach, w których też nie brakowało żydowskich więźniów. Wprowadzając taką postać, Navarro udowadnia, że nie do końca odrobiła lekcję z historii Europy. Potrafi jednak doskonale budować napięcie: finałowa scena powieści zaskakuje!

 

 

 

You Might Also Like