varia

Jak i gdzie czytamy?

Nazwa bloga zobowiązuje – pora na tekst o tym, jak/co/gdzie/kiedy czytam. Mam nadzieję, że to będzie rodzaj wyzwania i moi czytelnicy podzielą się opowieściami o tym, jak wygląda ich czytanie.

Choć to może dziwnie zabrzmi, czasem mam wrażenie, że czytanie w moim przypadku jest jedną z podstawowych funkcji życiowych, na równi z jedzeniem i snem. Czy to już „czytanioholizm”, czy jeszcze pasja?

Co tydzień następuje ten moment, kiedy czytam uczniowskie wypracowania. One mają moc zapożyczoną od drożdży – pączkują w zastraszającym tempie. Dylematy Makbeta, Konrada czy Wokulskiego stanowią niezmienny element mojej codzienności, poznaję je w wersji zaproponowanej przez uczniów. Czy ich te kwestie obchodzą? Wątpię. Mam wrażenie, że poznawanie klasyki, gdy ma się kilkanaście lat, raczej zabija czytanie. Chyba że ktoś chce zostać literaturoznawcą, a tych jest niewielu.

Z regałów w domu wylewają się książki wypożyczone z bibliotek. Na czytniku groźnie wyświetlają się tytuły kupione już kilka miesięcy temu i nadal nieruszone. Napieranie liter i papieru z każdej strony – czasem marzę o zwolnieniu lekarskim – wtedy wszystko przeczytam. Potem pojawia się marzenie o emeryturze.

Czytanie prasy. Trzeba być na bieżąco. Co środę – tygodnik, co rano dziennik, w dalszej kolejności miesięczniki i kwartalniki. Tu czas przydatności do spożycia jeszcze krótszy niż w przypadku książek, których lista „do przeczytania” ciągle się wydłuża. Należałoby chyba zadekretować, żeby pisarze przez pewien czas nie publikowali niczego nowego.

Czytanie do pracy. Od kiedy uczę etyki, moi uczniowie zgłaszają wiele tematów, które ich interesują. Moralne aspekty polowania, kwestie związane z eugeniką, wartości w sztuce. Każda z kwestii obrosła już stosowną literaturą, więc czytam. Co Ryszard Koziołek napisał o Lalce, jak na  najnowszą literaturę patrzą Przemysław Czapliński czy Jerzy Jarzębski? Czytam, nie można przecież popełniać intelektualnego samobójstwa, nie nadążając za nowościami.

Czytam w tramwaju, autobusie, na balkonie, w kolejce do warzywniaka i w mięsnym. Czytam, żeby mieć o czym rozmawiać z innymi ludźmi, czytam, żeby nie musieć z niektórymi rozmawiać. Czytam, bo chcę, a niekiedy muszę. Bo zbliża się poniedziałek i blog… Tym razem nie zdążyłam napisać o książce. Bo tyle jest czytania….

 

You Might Also Like