Nowość z księgarskich półek

„Fanfik” Natalii Osińskiej – o tożsamości odsłona pierwsza

Po „Fanfik” Natalii Osińskiej sięgnęłam po entuzjastycznych recenzjach, jakie zobaczyłam i przeczytałam w sieci, dodatkowo, nie ukrywam skłonił mnie do lektury kontekst poznański – akcja powieści toczy się w stolicy Wielkopolski. Wydawało się od kilku lat, że w Poznaniu króluje niepodzielnie Małgorzata Musierowicz, a próba jakichkolwiek krytycznych uwag pod adresem jej powieści kończy się oburzeniem i argumentami ad personam kierowanymi do Bogu ducha winnego recenzenta. Wracam jednak do Osińskiej, choć za chwilę okaże się, że moje odwołania do autorki Jeżycjady są jak najbardziej uzasadnione.

Po pierwsze okładka książki. Grafik nawiązuje poprzez jej kształt do powieści Musierowicz, umieszczając na okładce twarz młodej osoby pokazaną en face. Zaznaczam „młodej osoby”, trudno bowiem określić jej płeć. Akcja powieści zaczyna się we wrześniu, gdy Tosia wraca po wakacjach do drugiej klasy liceum. Przypomina nam typową bohaterkę powieści dla dziewcząt: nieśmiała, ma kłopoty w nawiązywaniu relacji z innymi, jest miłośniczką literatury, samotniczką krytycznie patrzącą na rzeczywistość. Dowiadujemy się też już na pierwszych stronach powieści, że jej mama nie żyje, a ona bierze leki, które pozwalają jej czuć się szczęśliwą. Poznaje Leona, nowego ucznia w szkole i wydawać by się mogło, że będziemy podążać starym, dobrze znanym tropem po to, by na ostatnich stronach powieści zobaczyć parę w namiętnym uścisku. Kto na to czeka, zawiedzie się. Na tym polega fanfikowość tej książki – dobrze znany schemat zostaje wypełniony niepokojącymi treściami.

Powieść Osińskiej to pierwsza na polskim rynku rodzima powieść pokazująca zagadnienie tożsamości płciowej. Tosia odkrywa przez przypadek, że nie czuje odrazy do swojego odbicia w lustrze, gdy przebiera się po przemoknięciu w rzeczy Leona. Ma wrażenie jakby w tej jednej chwili wszystkie myśli, przekonania polegające na tym, iż czuła się „skulona, wybrakowana, niespełniająca oczekiwać”, rozpierzchły się w jednej chwili. Jest Tośkiem, nie Tosią. Okazuje się, że takie doświadczenia miała już za sobą w dzieciństwie, gdy jako kilkulatka chciała być Danielem. Wszystko się układa się w jej głowie bardzo szybko, trudniej jednak będzie ułożyć relacje ze światem. Na pewno rozumie ją Leon, który sam doświadcza odmienności – jest osobą homoseksualną, a to nikomu, gdy jest nastolatkiem, nie przysparza popularności. Chłopak zostaje odrzucony przez rodziców, wyjeżdża z domu i w Poznaniu radzi sobie sam. Tosia nie ma aż tak dużych kłopotów z ojcem i ciotką, ale też wszyscy będą musieli włożyć dużo energii w urządzanie ich świata na nowo. Osińska porusza kwestie, które nie są najpopularniejszymi tematami w polskiej literaturze młodzieżowej – i za to należą się pochwały. Autorka unika też stereotypowego rozłożenia akcentów: Tosia / Tosiek to nie jest najsympatyczniejsza osoba pod słońcem: jest nawet dość antypatyczna, zajęta sobą ze skłonnością do emfazy i brakiem zrozumienia praw rządzących światem dorosłych. Cenię te powieści młodzieżowe, których autorom udaje się powściągać dydaktyczne zapędy, by za pomocą idealnie skonstruowanych wrażliwych nastoletnich bohaterów kształtować pożądane zachowania. Tosiek nie jest idealny, on dopiero staje się na naszych oczach, niekiedy wywołując oburzenie czy złość. Podobno małe dzieci lubią w książkach obrzydliwości, starsi czytelnicy cenią sobie kontrowersję i to udaje się Osińskiej doskonale.

Teraz będzie trochę dąsów: dlaczego wszystkie dziewczyny w tej powieści pozbawione są zdrowego rozsądku? Poznań jest jedynie naszkicowany, mamy wrażenie, że wydarzenia mogłyby dziać się wszędzie – to wielka szkoda. Młodzi ludzie naprawdę żyją tu i teraz, nie tylko w Internecie. Nauczyciele tradycyjnie już to dość ograniczony intelektualnie zestaw jednostek, szkoła tępi indywidualność a młodzież cechuje niechęć wobec wszystkiego i wszystkich, którym można by przypiąć łatkę INNY.

Ostatni element narzekactwa: naskórkowość psychologiczna. Chciałabym wiedzieć, co czują poszczególni bohaterowie, chciałabym poczytać ich rozmyślania. Jest tego zbyt mało, zbyt łatwo przechodzimy do porządku dziennego na przykład nad reakcją ojca na zmianę Tosi w Tośka. Dla młodzieży nie zawsze musi oznaczać uproszczeń. Młodzi ludzie myślą, zaufajmy im.

A teraz na koniec: będę tę książkę polecać! Widzę w niej początek ciekawych zmian i cieszy mnie, że w przygotowaniu jest jej kontynuacja.

You Might Also Like