Nowość z księgarskich półek

„Dziedzictwo” Ann Patchett

Ann Patchett daje nam w swej najnowszej powieści świetnie napisaną historię rodzinną. Wszystko zaczyna się na przyjęciu po chrzcie Franny, córki Fixa i Beverly. Pojawia się na nim Bert, znajomy Fixa. Jeden pocałunek, zbyt dużo alkoholu wymieszanego z sokiem pomarańczowym i zaczynają się kłopoty.

Nie wiemy, jaka droga prowadziła do rozwodu Beverly z Fixem i Berta z Teresą. Patchett pokazuje nam kamyk, niewinny pocałunek, ukrywa przed naszymi oczami lawinę rozwodowo – alimentacyjną, by odsłonić życie sześciorga dzieciaków, które w wyniku strzały Amora zmuszone są do wspólnego życia. To na nich skupia się wzrok pisarki, oni w żaden sposób, w odróżnieniu od rodziców, nie mają wpływu na sytuację, w jakiej się znaleźli.Nie mamy w Dziedzictwie do czynienia z opowieścią, w której poznajemy ożywczą moc miłości, oczyszczające doświadczenie podążania za głosem serca. Miłość w tej powieści jest destrukcyjną siłą, niszczącą życie dwóch rodzin.  Patchett pokazuje, jak miłość staje się wytrychem, by zmienić swoje życie, nic w sobie nie zmieniając. Bert porzuca żonę i czworo dzieci, by stworzyć dom z Beverly. W relacjach z nią jednak powiela stare schematy.

Przemieszczamy się swobodnie między czasami i przestrzeniami, oczywiście Fix, Beverly, Bert i Teresa pojawiają się na kartach tej powieści, scharakteryzowani z  ironicznym dystansem, jednak najważniejsze stają się ich dzieci, a wśród nich Cal, który ginie w tajemniczych okolicznościach. Ta śmierć stanowi cezurę w funkcjonowaniu rodziny, dzieciaki przestają od tego momentu spędzać ze sobą wakacje, po kilku latach Beverly i Bert się rozwiodą. Oczywiście, gdybym napisała, że każde z rodzeństwa będzie zastanawiało się nad przyczynami śmierci Cala, byłoby to jawnym nadużyciem, a na takie uproszczone rozwiązania Patchett się nie decyduje. Coś jednak spaja bohaterów tej powieści: ” Całą szóstkę łączyła jedna nadrzędna zasada spychająca potencjalną wzajemną niechęć na dalszy plan: nie lubili rodziców. Nienawidzili ich.” To dzieci zostawione same sobie, pomijane w obliczu trudności rodziców, pozbawione wsparcia. Jak to się stało, że Cal umiera na ich oczach? Dlaczego mu nie pomagają? Co wtedy dzieje się z najmłodszym z nich, z Albim? Odsyłam do książki.

Patchett odsłania nam losy każdego z nich, oczywiście, decyduje się jedynie punktowo oświetlać ich los, pokazywać najważniejsze momenty. Najdokładniej pokaże troje z nich. Franny pracuje jako barmanka, tu poznaje pisarza, który opisze los jej rodziny, kradnąc niejako opowieść o największych tajemnicach. Albie przez całe życie będzie niósł konsekwencje działań rodzeństwa wobec niego, które w dość niekonwencjonalny sposób radziło sobie z jego nadaktywnością. Holly wyjedzie do Szwajcarii, by tam medytować, odcięta od świata i rodziny. Różnorodność dróg życiowych, jakimi podążają dzieci Keatingów  i Cousinsów, to obraz tego, jak dzieciństwo w zróżnicowany sposób wpływa na nas. W tym wszystkim są jeszcze schorowani i bardzo często przegrani pierwszoplanowi bohaterowie książki z otwierającego ją rozdziału. Patchett tak komponuje swoja historię, że mamy wrażenie, iż nic się nie kończy, opowieść trwa dalej, a każdy z bohaterów lepiej lub gorzej radzi sobie z tym, co tak ambitnie wygląda, a często jest dosyć banalne. Z życiem.

 

 

 

You Might Also Like