Nowość z księgarskich półek

Drewno jako klucz – tym razem do rodzinnej historii – Lars Mytting „Płyń z tonącymi”

Norwegia, lata dziewięćdziesiąte. Edvard jest młodym mężczyzną, wychowywanym przez dziadka, mieszkają obaj na wsi, uprawiają ziemniaki, hodują owce. Są dwójką dziwaków, postaci osobnych. Dziadek ma za sobą walkę w niemieckich oddziałach w czasie drugiej wojny światowej, co nie przysparza mu popularności w małym miasteczku, ta niesława przenosi się w pewien sposób na wnuka, który często broni honoru dziadka, gdy ten jest zaczepiany, a sam częstokroć, między innymi w szkole, znosi niewybredne komentarze pod adresem dziadka. Dramatyzm sytuacji pogłębia świadomość, iż brat seniora rodu – Einar  – współpracował z francuskim ruchem oporu, a rodzice Edvarda zginęli we Francji, gdy był małym dzieckiem. Poczucie samotności i zagubienia zostaje jeszcze wzmocnione w momencie śmierci dziadka, gdy rozmowę z Edvardem przeprowadza stary miejscowy pastor, mający niejednokrotnie większą wiedzę o życiu rodziny niż młody bohater. Ziarno niepewności zasiane przez duchownego wydaje plon – mężczyzna postanawia odkryć prawdę o przeszłości swojej rodziny.

Lars Mytting to specjalista od drewna, autor bestsellerowego „Porąb i spal”, więc trudno się dziwić, że wątek drewna, łączący wszystkich bohaterów, pojawi się również w tej powieści. Świetną decyzją edytorską było wybranie na okładkę drzewa, zobrazowanego z uwzględnieniem nie tylko pnia i korony, ale również korzeni. Opowieść o rodzinie snuta przez Myttinga rozrasta się bowiem fascynująco w różnych kierunkach, łącząc ze sobą niekiedy oddalone epizody właśnie dzięki metaforze drzewa. Każdy z bohaterów ma tu swoją historię, bogatą w zaskakujące szczegóły, ciekawie wpisaną w historię XX wieku. Stryjeczny dziadek Edvarda – Einar – uczył się stolarstwa we Francji, był mistrzem art deco, bardzo różnym od swego brata, który postanowił zostać w norweskim gospodarstwie. Co ich tak poróżniło, że Einar przygotował wiele lat przed śmiercią brata unikatową trumnę dla niego? Kim jest matka głównego bohatera? Wiemy początkowo, że przyjeżdża do Norwegii z Francji, pozostaje w gospodarstwie Sverrego (dziadka Edvarda) i zakochuje się w niej jego syn. Co łączy Nicole Daireaux z Einarem, do którego tak naprawdę przyjeżdża do Norwegii? Kim była jej matka? Co łączy ją i Einara z bitwą nad Sommą z czasów I wojny światowej? Zdaję sobie sprawę z tego, że to wyliczenie pytań może być nieco irytujące, jednakże zasygnalizowanie odpowiedzi na którekolwiek z nich sprawi, że odbiorę Państwu przyjemność czytania prozy Myttinga, który potrafi w niesamowity i trzymający w napięciu sposób odsłaniać kolejne elementy rodzinnej układanki.

„Płyń z tonącymi” to nie tylko proza wykorzystująca schematy z kryminału, by utrzymywać uwagę czytelnika, to również opowieść odwołująca się do zmysłów: wyobrażamy sobie, jak wyglądają słoje brzóz ukształtowanych przez Einara, stosy ziemniaczanych kwiatów, którymi Edvard przystroił trumnę dziadka, czujemy chłód wiatru i deszczu na Szetlandach, gdzie dociera główny bohater, by odsłonić tajemnice rodziny. Pachnie tapicerka starego samochodu stryja, kurz pokrywający dawno nieprzeglądane dokumenty utrudnia oddychanie, a ciała kobiet, z którymi spotyka się Edvard, są miękkie i gładkie. Ostateczne oczyszczenie dokonuje się również przez zmysły: woda, pamięć, dotyk stają się tu narzędziem spotkania z niełatwą przeszłością.

Świetna proza, spędziłam z nią jeden ze świątecznych dni – było warto.

 

You Might Also Like