Nowość z księgarskich półek

Dekoracja z pszczół – Maja Lunde „Historia pszczół”

Trzy historie opowiadane równolegle, łączący je motyw pszczół i relacje rodziców z dziećmi. W takich trzech krótkich frazach mogłabym scharakteryzować powieść Mai Lunde „Historia pszczół”. Warto jeszcze dodać, że czyta się tę opowieść bardzo sprawnie. Zawiera świetne fragmenty, cenne opisy niejednokrotnie sąsiadujące z rozwiązaniami przypominające antyczne „deus ex machina”. Podsumowując: mam mieszane uczucia. Pewnie dlatego, że książkę reklamowano jako międzynarodowy bestseller, który przetłumaczono na 15 języków, oczekiwałam czegoś zachwycającego, a nie tylko sprawnie napisanej powieści środka.

Zacznę od tytułu. No cóż, jest mylący. Odnoszę wrażenie, iż dobrze przyciąga uwagę czytelnika w związku z coraz większą popularnością kwestii ekologicznych i troski o środowisko. To prawda, w każdej z trzech opowieści pojawia się motyw pszczół, one są elementem łączącym te historie ponad czasami i kontynentami, ale nie o nie tutaj chodzi. Zresztą rozwiązanie dotyczące kwestii owadów, pojawiające się w części odnoszącej się do historii z 2089 roku, przypomina właśnie wspomniane przeze mnie „deus ex machina”. Zarówno przyczyny ich zniknięcia jak i pojawienia się są jedynie naszkicowane. Przede wszystkim bowiem chodzi w tej powieści o historie ludzi, pszczoły są tylko interesującym elementem spajającym.

Czytałam książkę Lunde przede wszystkim jako opowieść o rodzicielstwie i wiążącymi się z tym wyzwaniami. Troje różnych bohaterów, żyjących w odmiennych czasach: William w 1852 roku, Tao w 2098 i George w 2007 znajduje się w sytuacjach wymagających od nich podjęcia działania, które nie jest łatwe. William jest ojcem siedmiorga dzieci, naukowcem i właścicielem sklepu z  nasionami, bo tego wymaga od niego rodzina. Lunde, kreując jego postać, pokazuje, jak trudne jest łączenie zobowiązań ojca, głowy rodziny z pragnieniem pracy naukowej. Opis prób poszukiwania drogi ucieczki od dzieci jest niekiedy groteskowy, ale też wiąże się z przekonaniem, że nie można tych dwóch ról pogodzić. Życie wymaga od Williama rezygnacji, jego kolejne przedsięwzięcia pokazują, że nie wszystkim pisane jest bycie zapamiętanym przez historię. To również opowieść o tym, jaką rolę przypisywano w drugiej połowie XIX wieku chłopcom i dziewczętom, jakie wymagania im stawiano. Czy syn, w którym William pokłada nadzieje, spełni oczekiwania swojego ojca? Jaką rolę w jego historii odegra najstarsza córka –  Charlotte, która, jak później się okaże, będzie jednym z przodków kolejnego bohatera powieści – George’a?

George jest właścicielem rodzinnej hodowli pszczół, ma nadzieję, że syn Tom będzie kontynuował jego dzieło. Ten jednak chce zostać pisarzem, nie rozumie oczekiwań ojca. Dodatkowo trudność sytuacji pogłębia wymieranie pszczół w Stanach. Lunde pokazuje w ich historii, jak wiele odwagi wymaga od rodzica przyjęcie do wiadomości, że dzieci nie są po to, by spełniać jego marzenia. Tom konsekwentnie podąża swoją drogą, zostaje przedstawiony jako osoba mająca nikłą relację ze swoim ojcem, niezainteresowana hodowlą. Tym bardziej dziwi mnie decyzja, którą ostatecznie podejmuje – nieumotywowana zupełnie w obrębie opowieści. Zdecydowanie bardziej przekonuje mnie kreacja George’a –  dojrzałego mężczyzny, mającego trudności z komunikowaniem uczuć, uciekającego w złośliwość, kochającego to, co robi do granic rozsądku. Mam wrażenie, że Tom musi powrócić do domu jako element spajający opowieść z początku XXI wieku z losami Tao, poprzez napisaną przez niego powieść, po którą bohaterka sięga dwukrotnie – jako dziecko i dorosła kobieta.

Tao żyje w Syczuanie, ona i jej mąż pracują przy zapylaniu drzew. Pszczoły już wyginęły. Kobieta próbuje uchronić swojego syna przed losem, jaki czeka go, gdy skończy osiem lat – jeśli nie zostanie uznany za niezwykle uzdolnione dziecko, będzie musiał pójść do pracy. Jednak syn ginie w tajemniczych okolicznościach. Pisarka wyprawia bohaterkę w podróż w poszukiwaniu syna, dzięki czemu może przedstawić wizję zniszczonego Pekinu, który przypomina miasto po katastrofie, puste, zniszczone i pełne zagrożeń. Tao odnajduje w mieście bibliotekę, książki w niej zgromadzone umożliwią jej potwierdzenie przypuszczeń dotyczących dziecka. I wtedy pojawiają się agenci ochrony, prowadzący ją na rozmowę do Przywódczyni Komitetu rządzącej krajem. Czyżby znowu dość zaskakujące rozwiązanie? Znów przybywa „deus ex machina”…

„Historia pszczół” w moim odbiorze to sprawnie napisana opowieść o relacjach między rodzicami a dziećmi, zawierająca jedynie ekologiczne „dekoracje” z pszczół. Opowieść o smutku, frustracji i porażkach, jakie niesie ze sobą rodzicielstwo.

 

 

You Might Also Like