Nowość z księgarskich półek

Co z tymi mapami?

Zapowiadało się świetnie, a skończyło gigantycznym znużeniem.

Ulga  z odkładania książki Thomasa Reinerstsena Berga „Teatru świata” nie wiązała się tylko z jej rozmiarami (ponad trzysta stron w twardej oprawie), ale  wynikała z pewnego nieporozumienia – tytuł i blurb sugerowały, że to książka również dla laika, niekoniecznie zainteresowanego technikaliami kartograficznymi i szczegółami historycznymi. Tytuł norweskiej książki non fiction, który zdobył „Tatr świata”, na pewno też wprowadza czytelnika w błąd. Oczekujemy reportażu, a dostajemy bogaty w historyczne dane podręcznik historii kartografii. Dla czytelnika, który szuka pokazania mechanizmów, nastawiony jest na analizę a nie umiłowanie detalu, pozostaje tu niewiele. Jestem takim odbiorcą,  więc zawiodłam się  srodze.

Jednak warto oddać niektórym kwestiom sprawiedliwość:

To przepięknie wydana publikacja: urzekają kolorowe reprodukcje map doskonale ilustrujące narrację o rozwoju kartografii od starożytności po współczesność. Godna uwagi jest również tendencja do dokumentowania, odwoływania się do wielu nazwisk, miejsc, danych. To jednak nie pomaga w lekturze: nadmiar szczegółów przeszkadza, brakuje postaci, które mogłyby stać się „lokomotywą” opowieści, kimś, wokół kogo można zogniskować narrację. Oczywiście, pojawiają się ciekawi bohaterowie, jednak są zbyt mało eksponowani. To upodobanie do szczegółów sprawiało, że przebiegałam po nich wzrokiem znużona, szukając tych fragmentów, które zawierały raczej analizę opisywanych zjawisk.
Autor wskazuje ciekawie tendencje zmieniające się na przestrzeni czasów. Każda mapa odzwierciedla dominujące w danej epoce potrzeby – służy do realizowania celów rządzących, pokazuje sposób postrzegania świata i miejsca człowieka w nim. Może być też zwyczajnie zapisem, do kogo należą grunty – nie każda mapa musi mieć ambicje historiozoficzne. Śledzimy nie tylko to, jak zmieniały się funkcje map, ale Berg rekonstruuje również jak tworzono pierwsze atlasy, jak zdobywano mapy i które miasta stanowiły centrum działalności twórców map. Potrzeba ujednolicenia obrazu świata spotykała się z trudnościami różnego rodzaju:  dostępem do rzetelnie tworzonych map, ciągle zmieniającym się od czasów renesansu obrazem świata. Potem pojawia się kwestia pomiarów terenu, ideologii powstających państw, które chciały wyraźnie zaznaczać przestrzeń ekspansji.
Intrygujący jest rozdział o zdobywaniu Północy, przejmowaniu w symboliczne początkowo władanie  ziem, które nosi w książce miano polarnego imperializmu Norwegii. To kolejna kwestia, na jaką warto zwrócić uwagę: w pracy bardzo czytelna jest norweska perspektywa, autor często odnosi się do historii swego państwa, by pokazać szerzej funkcjonujące tendencje.
Prawdziwa rewolucja zaczyna się, gdy w sporządzaniu map zaczynają być wykorzystywane fotografia i lotnictwo. Autor pokazuje, jak te dwa wynalazki wpłynęły na przebieg wojen światowych w pierwszej połowie XX wieku. Potem na scenę wkraczają ambicje zdobywania kosmosu i rozwój GPS, towarzyszące w czasie mapowaniu dna oceanów. To były dla mnie najciekawsze fragmenty „Teatru świata” – autor zrezygnował z dręczącego upodobania do drobiazgu i zaczął pokazywać tendencje zmieniające sposób postrzegania świata, nie stroniąc od wprowadzania na scenę, gdyby pozostać przy teatralnej metaforyce sugerowanej przez tytuł, intrygujących postaci, jak na przykład  Marie Tharp.
Książkę zamyka fenomen map Google, a raczej monopolu firmy, która zdobyła prawa do obrazowania świata, mając ogromne bazy danych. Utylitarne potraktowanie mapy, uczynienie z niej elementu codzienności, może też przyczynić się do manipulacji, jakie może stosować firma, pokazując nam to, co chce. Ten wątek nie zostaje jednak rozbudowany, autor ogranicza się do podsumowania o zmieniającym się wraz z upływem czasu sposobem odczytania map. To dość banalna konstatacja, brakuje podjęcia kwestii zagrożenia wiążącego się z rozwojem technologii, która może przynieść człowiekowi o wiele gorsze konsekwencje niż umieszczenie raju na średniowiecznych mapach w niewłaściwym miejscu.

 

Zdjęcie okładki pochodzi ze strony Wydawnictwa Znak

 

 

 

 

 

You Might Also Like

Dodaj komentarz