Nowość z księgarskich półek

Ch…owa Pani Domu- królowa kobiecych serc?

Trudno pisać o książce Magdaleny Kostyszyn, jeśli nie uwzględni się dwóch kontekstów – programu telewizyjnego Perfekcyjna Pani Domu i  specyfiki mediów społecznościowych, przede wszystkim Facebooka. Facebookowy profil Ch…owej Pani Domu stał się miejscem publikacji tekstów, ale też przestrzenią, gdzie zmęczone nadmiarem wymagań kobiety mogły pokazać, jak bardzo wizja doskonałej królowej domowego ogniska jest wobec nich opresyjna. Figura perfekcyjnej pani domu, ucieleśniania przez Małgorzatę Rozenek, została doprowadzona do groteskowej postaci – nikt chyba nie wierzy w to, że dobrze posprzątana łazienka może dowodzić panowania nad własnym życiem. Niestety, ta groteskowość udzieliła się również Małgorzacie Kostyszyn, która kreując swą postać, sięga po grubą kreskę, przerysowując obraz na kształt karykatury. I nie jest to, niestety, karykatura idealnej pani domu, ale karykatura kobiety.

Kobieta występuje w tej książce w wielu odsłonach: jako żona, singielka, sąsiadka,synowa, matka, właścicielka własnej firmy. Autorka dzieli się swymi przemyśleniami na temat posiadania dzieci, prowadzenia własnej firmy, brania kredytu mieszkaniowego bądź wynajmowania lokum. Nie odnoszę jednak wrażenia, żebym czytała coś poza prawdami oczywistymi, tu podlanymi od czasu do czasu sosem z języka, który ma sygnalizować swobodę i bliski kontakt z czytelniczką. To skrócenie dystansu, prawda o życiu wyrażana jest  obrazowymi frazami „o bełkocie o zapachu i konsystencji rzygowin” czy wyglądaniu rano „jak gówno”. Można też trafić na rozbudowane obrazowe porównanie: „Życie śmierdzi czasem jak kupa bezdomnego zostawiona w dworcowej toalecie pod KFC”.

Nie rozumiem dlaczego opis funkcjonowania kobiet musi być budowany na opozycjach: albo układam rzeczy w szafie zgodnie z porządkiem kolorów  i przeznaczenia(jak radzi „perfekcyjna”) , albo staram się ukryć stosy nieuprasowanego prania pod rozłożonym kocem (tu głos zabiera ch…owa)? Czy muszę być idealna w zajmowaniu się dziećmi i domem (perfekcyjna), czy też opis porannego wychodzenia z dziećmi z domu musi być ubarwiony opisami prania zrobionego razem z pampersami syna czy starszego marzącego o kupie w drodze na przystanek autobusowy. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że bardzo często opis kobiecego funkcjonowania przypomina komedię slapstickową pełną potknięć, gaf i niezdarności, a co za tym idzie niebezpiecznego przerysowania, pokazującego kobietę jako obiekt pozbawiony zdolności refleksji.

Ch…owa Pani Domu to połączenie poradnika: co należy robić a czego unikać z przewodnikiem po kobiecym (?) życiu. Składające się na nią fragmenty nie budują spójnej całości. Krótkie rozdziały mają taką objętość, by przeczytać je w czasie jednej przejażdżki komunikacją miejską – nie wymagają dużego skupienia i nie robią wielkiego wrażenia. Podobnie jak nie przekonała mnie wizja świata kreowana przez posiadaczkę białej rękawiczki służącej do testów czystości, tak samo za niewiele wspólnego z rzeczywistością ma pomysł Magdaleny Kostyszyn. Ta chwilami zabawna opowieść wzbudziła moje niespokojne pytania: czy naprawdę jako kobiety jesteśmy tak pozbawione zdolności przewidywania i planowania, nie potrafimy oprzeć się zachciankom i budujemy wyspę w kuchni z deski do prasowania? Czy to nie jest przypadkiem zawoalowane, po raz kolejny zasugerowane przekonanie, że ktoś nas musi prowadzić za rękę, byśmy potrafiły funkcjonować w świecie?

You Might Also Like