Nowość z księgarskich półek

Bo we mnie jest seks – Tom Perrota „Pani Fletcher”

Weź bohaterkę, która przeżywa kryzys: rozwodzi się, jest chora, straciła pracę; dołącz do tego członków jej rodziny lub przyjaciół – zadbaj o zróżnicowanie wieku i środowisk; dodaj coś kontrowersyjnego: seks, zdrada, przemoc; wymieszaj. Na okładce dopisz obowiązkowe nawiązania do serialowych hitów – dobrze czytelnikowi jasno podpowiedzieć, na co może liczyć – na rynku nie ma nic gorszego niż dezorientacja w zalewie tytułów. To przepis, jak skonstruować powieść, którą zajmą się specjaliści z HBO. Zna go na pewno Tom Perrota, autor Pani Fletcher  Toma Perroty, wydanej właśnie przez Znak.

Tytułowa bohaterka powieści to rozwódka, wyprawia właśnie swego syna w świat – Brendan wyjeżdża na studia. Eve Fletcher jest atrakcyjną kobietą, która doskonale pasuje do akronimu MILF. Niezorientowanym, czym jest ten skrót i inne zjawiska odnoszące się do seksualności, z pomocą przychodzi autor tłumaczący zawiłości świata, popadając w stylistykę filmów edukacyjnych, na przykład pisząc o „uleganiu presji rówieśniczej” w odniesieniu do eksperymentów w życiu intymnym małżonków.  Bo w świecie Perroty zdanie Kartezjusza powinno brzmieć „uprawiam seks, więc jestem”, a do powtarzanego często słowa na „s” można dodać  gender, Tinder, Facebook czy porno, zdecydowanie  z nich wszystkich najbardziej „wiekowe”.

Świat mediów zdecydowanie zmienia relacje międzyludzkie i doświadczanie seksualności. To próbuje pokazać Perrota, jednak niestety, raczej kataloguje nowe zjawiska niż je w pogłębiony sposób opisuje. Niewiele dowiadujemy się o tym, jak czuje się Amanda (współpracownica i przyjaciółka Eve) umawiająca się z mężczyznami za pośrednictwem Tindera; Eve, co prawda chodzi na zajęcia dotyczące płci kulturowej, jednak autor nie pokazuje nam, jak to zmienia jej sposób postrzegania rzeczywistości. Wprowadzenie tego wątku pozwala na pojawienie się wykładowczyni – Margo, osoby transseksualnej. To ciekawy element, bo choć historia zmiany płci  opowiadana  przez bohaterkę nie zawiera nieznanych dotąd wątków, cenne jest pokazanie reakcji uczestników  spotkania w Domu Seniora na jej opowieść: niezrozumienie miesza się tutaj z niechęcią. Perrota nie ucieka tez przed pokazaniem tego, co może wydawać się najbardziej kontrowersyjne, jak życie erotyczne osób transseksualnych, zwracając uwagę na obawy i nadzieje.

Niestety w Pani Fletcher  pojawiają się też kwestie oczywiste bądź wprowadzane na zasadzie niewiele zmieniającego ozdobnika. Tak jest z filmami porno. Eve po wyprowadzce syna z domu uzależnia się od oglądania amatorskich filmów tego typu. Co to zmienia w jej życiu? Czy zaskakująca dla niej aktywność ma moc wyzwalającą? Co prawda, pozwala sobie na fantazje seksualne w odniesieniu do Amandy i mężczyzny w wieku jej syna, jednak sposób zamknięcia opowieści o jej życiu sugeruje, że były to raczej incydenty niż doświadczenia jakkolwiek formujące. Z kolei historia Brendana pasuje do opowieści edukatorów seksualnych o złym  wpływie pornografii na młodych mężczyzn – przeniesienie wzorców relacji z filmów do rzeczywistości kończy się wielkim rozczarowaniem.

Pani Fletcher ma duże ambicje – Perrota podejmuje istotne społecznie kwestie, ale próbuje też eksperymentów narracyjnych. To niestety, nie przekłada się na znaczenia. Wydarzenia związane z Eve i większością jej znajomych opowiedziane są przez trzecioosobowego narratora, losy Brendana na uczelni prezentuje on sam. Jednak poza zmianą formy gramatycznej, te części powieści niewiele się od siebie różnią – może jedynie Brendan więcej przeklina. Co ciekawe, autorowi udaje się dzięki postaci syna głównej bohaterki pokazać dosyć odstręczający portret młodego studenta, sportowca, którego ambicje ograniczają się do seksu, piwa, jedzenia, znowu… seksu i unikania intelektualnego wysiłku.

Tę powieść łatwo się czyta, bohaterka bywa niekiedy zabawna, galeria postaci drugoplanowych jest tak rozbudowana, że każdy znajdzie coś dla siebie. Perrocie udają się scenki sytuacyjne, przede wszystkim z Domu Seniora, choć opis Eve odwożącej syna do college jest również groteskowy. Jednak nie wiem, czy cokolwiek z tej opowieści pozostaje w naszej pamięci. Może poczucie, że niestety, choć powieść podejmuje intrygujące tematy, to i tak autor zamyka utwór w taki sposób, że mamy wrażenie wyprasowanego, wygładzonego świata – wszyscy bohaterowie wychodzą na prostą, wracają w stare  kulturowe koleiny, bo czy jest coś bardziej skostniałego, kojarzącego się z konwenansami i formą niż ślub? Ale o to trzeba już zapytać innych autorów.

You Might Also Like