Nowość z księgarskich półek

Bez ołówka nie dałam rady – „Jaka piękna iluzja. Magdalena Tulli w rozmowie z Justyną Dąbrowską”

Jesień u mnie w pełnym pakiecie: energia po lecie na wyczerpaniu, aura nie zachęca do żadnej aktywności, smutek wyziera ze wszystkich kątów.

Dużo pracy, mało czasu i w tym wszystkim przesyłka ze Znaku. Rozmowa Magdaleny Tulli i Justyny Dąbrowskiej. Role w trakcie ich spotkania często się zmieniają, pytana staje się pytającą. Wszystko wzbogacone fotografiami Mikołaja Grynberga, niekiedy dosłownie zapowiadającymi temat rozmowy, innym razem bazującymi na skojarzeniach i metaforze. Jak zrecenzować książkę, która jest zapisem rozmowy? Można podąsać się na wybór podejmowanych kwestii, nadmierną publicystyczność albo dla odmiany elitaryzm. Nie widzę w tym sensu.

Spędziłam dwa dni z ołówkiem w ręku. Podzielę się kilkoma cytatami z książki – to jedynie przystawki przed ucztą, do której z całego serca zachęcam. Z całego serca, bo książkę najpierw poczułam, później zaczęłam rozumieć.

O dźwiganiu ciężarów:

„Mówi się, że spotkanie z samym sobą jest najważniejszym spotkaniem w życiu. Ale kto to taki – ja sam? Naczynie, do którego nalało się trochę świata. Spotkanie z samym sobą jest spotkaniem ze światem, jak wszystko, czego doświadczamy.”

„Przepraszanie dzieci jest rzeczą właściwą. To tak jak podać rękę temu, kogo się przewróciło, żeby go podnieść.”

„Może się zdarzyć, że  część życia trzeba przeżyć całkiem bez miłości. To trudne i niszczące, ale nie doszczętnie. (…) Trudno jest przetrwać bez miłości, trudno bez miłości stać się osobą. Postacią tak, osobą nie. ”

O pisaniu książek:

„Nic nie daje mi takiego poczucia sensu jak pisanie. Dlatego można przyjąć, że jestem pisarką. Bo z każdej innej rzeczy potrafię zrezygnować.”

„Przetrwanie w tym świecie oprócz opisanych kwalifikacji wymaga umiejętności sprawnego przyklejania etykietek.”

„Erudycja przeszkadza krytykom, bo używają jej jak lateksowych rękawiczek – żeby nie dotknąć istoty rzeczy.”

O trzymaniu książek  w domu:

” (…) O czym naprawdę jest Proces. O społeczeństwie, o naszej skłonności do podporządkowywania się najbardziej absurdalnym regulaminom, o czymś autodestrukcyjnym i jednocześnie tchórzliwym, co ludzie w sobie mają jako mechanizm wbudowany przez rodzinę i społeczeństwo.”

O Lalce: ” Frustrująca przeszłość, kwestia kobieca i obcość obcych – po prawie stu pięćdziesięciu latach nadal się kręcimy wokół tych samych haseł. To one organizują dziś naszą wyobraźnię i emocje.”

O wolności:

„Zaczęliśmy budować wspólnotę na czymś innym, nie na solidarności. Najpierw na rachunkach kosztów i planach finansowych. Potem na symbolach i pewnych słowach, czczonych w sposób szczególny, na rytuałach, na mitach i na zaklęciach. A w końcu na ujednolicaniu wzorców i kontroli sumień.”

„Prawo ludzkie powstało po to, żeby chronić społeczeństwo przed okrucieństwem prawa naturalnego, które pozwala silniejszym zjadać słabszych.”

O przemocy:

„Chyba udało się u nas związać dumę z tradycją, a tradycję z resentymentem. Nie w każdym kraju tak jest. We Włoszech na przykład tradycja jest czymś zbyt oczywistym, żeby wiązać ją z dumą. Ma więcej wspólnego z jakimś poczuciem ciągłości, przynależności. Włosi są też bardziej ironiczni na swój temat. Stać ich na to. Ironiczne nastawienie skłania ludzi do kontaktu z rzeczywistością bardziej niż duma, która raczej usztywnia, zwłaszcza jeśli graniczy z żalem, z pychą, albo z jednym i drugim.”

Uchodźcy. O liczeniu na cud:

„Jesteśmy skazani na lawirowanie między dobrym własnym i wspólnoty a sumieniem.”

„Właściwie dlaczego tak jest, że jedni płyną w zdezelowanych pontonach, a drudzy śpią w swoich łóżkach? (…) Ci co śpią w swoich łóżkach, mieli jak dotąd więcej szczęścia, i to już wszystko na ten temat.”

„Wszyscy zamierzamy „wstać  z kolan” w tej części Europy. Czyli zająć więcej miejsca, pokazać więcej twardości, żadnych uprzejmości dla nikogo, nic innym nie oddać, dać odczuć potęgę naszej arogancji i wymusić możliwie dużo.”

O miłości:

„M.T.: Czym miłość jest według ciebie.

J.D.: Radością, że ktoś jest. Staraniem, żeby mu było dobrze, żeby się nie bał za bardzo, żeby mógł się rozwijać.”

” M. T.: Ten świat wydaje mi się trochę oszukany, więc nie chcę go brać całkiem na serio. A już zwłaszcza czegoś takiego, jak ta gorączka, w którą wpadamy, kiedy się zakochujemy. Ale bliskość jest dla nas dobra. Trzeba to życie jakoś przeżyć, a najlepiej da się je przeżyć w dobrym związku. Związek to poważna sprawa.

J.D.: Przecież iluzja.

M. T.: Iluzja jest wszystkim, co mamy.”

Ostateczna niespodzianka:

„J. D. : W pewnym momencie przestaniemy oddychać.

M. T.: Nie tak zaraz. Oddycha się, ale płytko, coraz płycej, trochę rzęzi. A potem przychodzi ten jeden głęboki oddech, nie do opisania, jakby to nie był oddech, tylko wewnętrzny trzepot całego organizmu. I ten jest ostatni.”

„J. D.: A dlaczego teraz boisz się mniej?

M. T.: Bo zobaczyłam, jak to wygląda i jednak wydaje mi się, że to też jest dla ludzi. Dla ludzi, dla psów i kotów, dla każdego. Da się przeżyć.”

Czy trzeba coś dodawać?

 

You Might Also Like