Dziecięco i młodzieżowo

Adam Lang po raz trzeci

Sznurek   Adama Langa to jego trzecia, po Kluczach i Nagrodzie pocieszenia, opowieść o licealistach. Są w tej książce rzeczy, które doskonale sprawdziły się w tekstach wcześniejszych – przede wszystkim sposób kompozycji i ukształtowania językowego utworu. Segmentacja tekstu na niezbyt długie podrozdziały opatrzone tytułami, przywodzącymi na myśl gazetowy lead, umożliwia łatwą orientację w obrębie czterech rozdziałów powieści. Te z kolei przypominają swą zawartością klasyczne elementy tragedii od ekspozycji, przez rozwinięcie z punktem kulminacyjnym po rozwiązanie. Waga podejmowanych w Sznurku kwestii zdaje się uzasadniać taki podział. Co prawda,  również w tej powieści Lang prezentuje zakamarki chłopięcych dusz i umysłów, czyniąc z narratora pierwszoosobowego jedną z miar prawdopodobieństwa, jednak nigdy jeszcze nie podjął tematów tak przejmujących jak przemoc i śmierć.

Prowincja

Tym razem autor zabiera nas w podróż poza Warszawę. To element ciekawy, niecodzienny dla powieści młodzieżowej, o której trudno myśleć poza wielkomiejskimi dekoracjami. Z pełną świadomością używam określenia wskazującego na teatralne powiązania, ponieważ autorzy bardzo rzadko czynią  miejsce akcji przestrzenią w jakikolwiek sposób znaczącą. Podlaska wieś kojarzy się z piękną przyrodą, ale niekoniecznie z zamożnością mieszkańców, czy ich aspiracjami. Pisarz zdaje się podążać drogą tych stereotypów: „To typowa dziura na Podlasiu. Jeśli wrony rzeczywiście gdzieś zawracają, to u nas.” Główny bohater powieści to Krystian Kowalski, z jego perspektywy oglądamy ludzi i świat, ale także mamy dostęp do przeszłości, a co za tym idzie do dzieciństwa, które chciałby mieć zamknięte na „zamek z atestem antywłamaniowym”. To, co się wtedy wydarzyło, okazuje się fundamentalne dla powieściowej akcji, wyjaśnia motywacje nastoletnich bohaterów, ujawnia, skąd się bierze przemoc. Dawno nie czytałam polskiej książki dla młodzieży, która w tak wieloaspektowy sposób pokazuje jej narodziny i to, na jak różne sposoby  może się ujawniać.

„Ojciec mnie lał, matka mnie olała, dziadek i brat mnie nie znosili” – tak wyraziście Krystian pokazuje relacje panujące w jego rodzinie. To przejmujący obraz przemocy, która wkrada się w każdy aspekt wspólnego życia.  Ojciec i dziadek nie są wsparciem ani wzorcami, odrzucają chłopaka, wyśmiewając za jego słabość i wrażliwość; przenoszą również na niego niechęć wobec jego matki, która uciekła od trudnej relacji z mężem i teściem. Ona też nie okazuje Krystianowi czułości, jest dla niej częścią nieakceptowanego świata.

Przemoc słowna i fizyczna, jakiej doświadcza Krystian, naznacza jego funkcjonowanie. Otoczenie, w którym żyje, nie ceni subtelności. On dostosowuje się do niego, śmiejąc się ze są słabych i innych. Tu mam największe zastrzeżenia do sposobu wykreowania rzeczywistości polskiej wsi. Perspektywa narratora, wyraźnie ją naznaczająca, sprawia, iż mamy wrażenie, że zaludniają ją w większości osoby pozbawione empatii, młodzi ludzie, którzy nie mają żadnych marzeń i oczekiwań. Liczą się siła, uroda, pozbawione subtelności „dowcipy” i bezkompromisowość zapewniające popularność.

Pojedynczość

Krystian jest bohaterem przejmująco samotnym, pozbawionym miłości i przyjaźni. Co ciekawe, kilkakrotnie w obrębie fabuły będzie opowiadał o swoich „kompanach”. Najpierw to będzie strach – „strach był zawsze ze mną.” Później towarzyszem stanie się rozpacz, która chodzi za nim krok w krok, by ostatecznie  stwierdzić, że „zamiast mnie zamieszkał we mnie dziki lokator”, czyli śmierć. Lang nie pokazuje nam bohatera postanawiającego zawalczyć o siebie i swoje życie, pomimo trudnego dzieciństwa. Nie tworzy opowieści o tym, jak przełamywać swoje ograniczenia. Zło raz uczynione, wydaje się już na zawsze zapisane w świecie. Być może w życiu Krystiana nie wydarzyłoby się nic spektakularnego, gdyby nie spotkanie po latach z przyjacielem z dzieciństwa, Konradem, wobec którego w przeszłości nie zachował się lojalnie.  Dziecięca przemoc wraca po latach ze zdwojoną siłą, zamieniając się w zemstę, na jaką Krystian nie jest gotów. Doznawanie przemocy nikogo nie hartuje, a okazana serdeczność może stać się dla człowieka, który nigdy nie był akceptowany, początkiem bezbrzeżnej ufności, jak w przypadku głównego bohatera. Konrad i jego dziewczyna Sonia zaczynają, wydawałoby się, niewinną grę z Krystianem. Dziewczyna ma go w sobie rozkochać. Jest tak odmienna od świata, w jakim żyje chłopak, że to nie wydaje się trudne. Śledzimy kolejne manipulacje bohaterki, ukrywane pod płaszczykiem tajemniczości i oryginalności, uświadamiając sobie też, jak rzeczywistość, w której dorastał Krystian, pozbawiona autentycznych, dobrych relacji, odebrała mu umiejętność obrony. Nikt w tym świecie nie jest wolny od przemocy, mniej lub bardziej subtelnej, ona jest jak rozprzestrzeniająca się niebezpieczna substancja. Może być efektem strachu, elementem rewanżu, zachowania pojmowanego jako żart czy też staje się częścią procesu wychowawczego.

Diagnoza społeczna

Jest też Sznurek Langa opowieścią o różnicach społecznych, które trudno zniwelować. Pisarz często podkreśla odmienność dorastania na wsi i w mieście, zobrazowaniem tego mogą być kwestie elementarne, codzienne, jak na przykład pokoje bohaterów. Mieszkania, w jakich dorastają Konrad i Sonia, to przyjazne przestrzenie, Krystian dzieli pokój z bratem i nie może o niczym w nim decydować. Również naukę w  jednej z warszawskich szkół demokratycznych trudno porównać z chodzeniem do „jedynego zespołu szkół średnich”, gdzie „ na każdym poziomie jest klasa rolnicza (dno i pół metra mułu), elektryczna (trochę lepiej, ale też obciach) i hotelarska. (…) Jest jeszcze klasa mundurowa. To elita. Żeby się tam dostać, trzeba mieć co najmniej dwie czwórki na świadectwie.” To nastolatkowie żyjący w tym samym kraju, korzystający podobnie z mediów społecznościowych, jednak różniący się od siebie dramatycznie stylem życia, wybieranymi wartościami czy zasobami, z jakimi wchodzą w dorosłe życie.  Jedno ich łączy: wszyscy chętnie posuwają się do stosowania przemocy.

W powieści Langa wszystko idzie jak po sznurku, łatwo udaje się dokonać zemsty, bez problemów można kogoś skrzywdzić. Trzeba jednak pamiętać o tym, i to wydaje się ważne dla autora, że żadna z naszych decyzji nie jest obojętna zarówno dla agresora, jak i ofiary. Przemoc przynosi przerażające owoce bez względu na wiek, miejsce i motywacje.  Zawsze wraca.

Tekst opublikowany w „Nowych Książkach” 2018/1 pod tytułem „Jak po sznurku”

You Might Also Like

Dodaj komentarz